Ten rozdział dedykuje wspaniałej,kochanej i niezastąpionej Ola Laa.Koffam Cię<333
***
Wyszłam ze studia,a tam zobaczyłam…
-Jack!-pisnęłam.
Jack całował się z CeCe,a Eddie z Rocky ale to mniej ważne.A zresztą co mi zależy?Nie chodzę już z Jackiem.Ale poczółam,że jestem zazdrosna.Czemu?Sama nie wiem.
-Ooo,Kim!-pisnęła CeCe i zaczęła się szczerzyć.
-Kim-powiedział pan Anderson.
-Jack-podpowiedziałam równie sucho co on.
-Ja i CeCe chodzimy-raczył mnie poinformować.
-I coo..?-w tej chwili podszedł do nas Ty.
-Hej Wam-powiedział miło.
-Hej Ty.Wiesz Jack.Jak chcesz to chodź z CeCe.Bo ja chodzę z Ty’em-oznajmiłam.
-Co?!-pisnęli Ty,CeCe,Rocky ,Jack i Eddie.
-Ty,udawaj,że z tobą chodzę-szepnęłam do Ty’a.
-Noo…Kim ze mną chodzi-uśmiechnęłam się miło do ‘mojego chłopaka’.
-Kim z tobą chodzi?!-pisnął Duce podchodząc do nas.
-No proste.Nie dowierzasz?-zapytałam Ducea.
-Trochę…-mówił cicho.
-Ok…-zebrałam się na odwagę i…pocałowałam Ty.
-Kim to miało być na niby-szepnął Ty.
-Ale realistycznie-odpowiedziałam.
-Egh!My też tu jesteśmy-przypomniała się Rocky.
-Właśnie wy-powiedziałam równo z Jackiem.
-Nooo…-zaczął Eddie.
-Eddie.Błagam Cię,tylko nie mów,że chodzisz z Rocky…-popatrzyłam na chłopaka wzrokiem’Błagam,powiedz,że to tylko sen’
-Nie muszę,bo sama to powiedziałaś-ucieszył się chłopak.
***
-Jerry!Cztery godziny ćwiczysz te kroki,a program jest dopiero w sobotę!-byliśmy strasznie znudzeni treningiem Jerryego.
-I co?-zapytał zatrzymując muzykę.
-I to,że jest poniedziałek-przypomniałam mu.
-Ok.,ok…Na dzisiaj tyle.Narazie-rzucił Martinez i wyszliśmy ze studia.
Szliśmy ulicą,a CeCe,Rocky i Ty nam towarzyszyli.
-Ej!Czekajcie chwilę!-krzyczał Duce doganiając nas.
-Co jest Duce?-zapytałam.
-Jerry!Jak się nazywasz?-zapytał Duce.
-Martinez…A co?-sami nie wiedzieliśmy o co chodzi.
-Jerry!Jesteś moim kuzynem!Ja też mam na nazwisko Martinez.I jestem z Hiszpanii!-krzyczał podekscytowany chłopak.
-Czad!Mam kuzyna w Chicago!-ucieszył się Jerry.
-Poszliśmy do naszego hotelu.Rocy,Ty,CeCe i Duce wrócili do domu.Grace była w łazience.Ja i Jack leżeliśmy na łóżkach i wymienialiśmy nieobecne spojrzenia.
-Czemu chodzisz z Ty’em?-zapytał w końcu Anderson.
-A czemu ty z CeCe?-odpowiedziałam pytaniem na pytanie.
-Zapytałem pierwszy!Odpowiedz-nalegał chłopak.
-Och…-usiadłam na łóżku-Bo chciałam żebyś był zazdrosny!-krzyknęłam.
-Ale po co?-chłopak też usiadł na łózku.
-Bo…Bo ja byłam zazdrosna jak zobaczyłam Ciebie całującego się z CeCe-wyznałam.
-Pff…Ja i CeCe to nie para-powiedział Jack.
-To czemu ją całowałeś?-dopytywałam się.
-Bo chciałem żebyś była zazdrosna-wyznał szczerze.
-Ale po co?-nie dawałam za wygraną.
-Bo ja byłem zazdrosny o Cb.
-A konkretnie?
-O twoją randkę z Joshem-powiedział chłopak.
-Ale…To nie była do końca randka.Nudziłam się strasznie-uśmiechnęłam się.
-Hehe.Am.. Kim..
-Hmm?
-Wiesz.Nie wiem jak ty,ale ja..ja Cię…-przerwałam mu bo wiedziałam że się nie wysłowi za szybko.
-Ja też Cię kocham-powiedziałam.
Jack usiadł obok mnie na łóżku i pocałował.Oddałam mu pocałunek.Brakowało mi tego.Jego ciepłych ust.Jego rąk na moich plecach.Moich rąk w jego włoskach.Zobaczyłam ukrawkiem oka Grace wyglądającą zza rogu,ale nie zwracałam na nią uwagi.Odkleiliśmy się od siebie i uśmiechnęłam się ciepło w stronę chłopaka.Za chwilę dostałam SMS-a.Od Jacka..:
„Kim będziesz znów ze mną chodzić?’
Zaśmiałam się i odpisałam:
‘Hmm..Pomyślę…’
‘No weź!’-odpisał mi Jack.
‘No ok.Hehe.Jasne,że się zgadzam’-odpisałam.
W tym momencie Jack zrobił coś,czego bym się nigdy nie spodziewała.Wziął mnie na ręce i zaczął się kręcić w kółko krzycząc ‘JEST!’.
-Jack bo się przewrócisz!Puść mnie!-krzyczałam śmiejąc się.
-Nie-e-zaprzeczył chłopak i zaczął się kręcić jeszcze szybciej.
Ja zaczęłam się wyrywać.W rezultacie Jack stracił równowagę i upadł na ziemię.Ja na niego.
-Twoja wina!-powiedział.
-Moja?!O nie kochany.To była twoja wina!-zaprzeczyłam.
-Twoja!
-Czemu moja?
Jakbyś się nie wyrywała to byśmy nadal stali,a tak to leżymy!
-Jakbyś się nie kręcił to bym się niewyrywana i byśmy nie upadli!
-Ale wtedy nie byłoby zabawy!
-Ok. to moja wina.
-A!Przyznałaś mi rację!
-Dla świętego spokoju!
-Ale przyznałaś!
Ale..-Grace mi przerwała.
-Najważniejsze,że znów jesteście razem!-powiedziała Quesher.
-Racja-przytaknęliśmy.
Wstałam z Jacka i poszłam do łazienki.
***
Jerry właśnie tańczył w odcinku specjalnym ‘Taniec Rządzi w Chicago’.Szło mu wręcz genialnie.Ale ja też tańcze całkiem,całkiem..
-Nie Kim.Ty nie umiesz tańczyć-powiedzieli mi przyjaciele.
-Jasne,jasne..Zazdrościcie mi talentu i tyle-powiedziałam.
-Ehe..-mruknęli wszyscy.
-Kim musimy pogadać-powiedział Ty podchodząc do nas.
-Jasne.Ale najpierw ja.Zrywam z tobą-oznajmiłam.
-No wiesz podła kobieto.Prosto w twarz!..-przerwałam Ty’owi.
-Serio,możesz już przestać.
-Serio?Dzięki co za ulga..A Jack jak tam Ci się układa z CeCe?
-My naprawdę nie chodziliśmy-powiedział Jack.
-Serio?Co za ulga.
-Ale ja i Rocky tak-powiedział Eddie.
-CO!-pisnęliśmy równo..
I jaki.Dla mnie to wyszedł taki trochę romantyczny.Next jutro.A może nowy jeszcze wieczorkiem.Kocham Was:**
wspaniałej,kochanej i niezastąpionej?
OdpowiedzUsuńO.o dziękuje ci bardzo za takie miłe słowa!
Ty też jesteś taka a nawet lepsza!!
Roździał rzeczywiście romantyczny!
Ale Eddie z Rocky?Przecierz ona jest od niego wyższa!!
Fajnie muszą wyglądać!!Hehehe:***
KOCHAM CIĘ!!
Nie no bez przesady.Nie jestem ani kochan ani wspaniła ani niezastąpiona.Kocham Cię<333
OdpowiedzUsuńJesteś, jesteś. A niby ja taka jestem?Jesteś pierwszą osobą, która mi to mówi!!
UsuńNo i fajnie.Ale nie jestem,nie jestem....<333
OdpowiedzUsuń