niedziela, 17 lutego 2013

Rozdział 23

Dziewczyny podniosły się z ziemi i przysiadły do przyjaciół siedzących na kanapie.W telewizji nie było nic ciekawego.W zasdzie,po 5 min każdy był zajęty czymś innym tylko nie oglądaniem.Kimberly wstała z kanapy kierując się do swojego pokoju.Weszła,a jej oczą ukazał się obraz Jacka.Szukał czegoś w szafce z ubraniami(tej swojej).
-Czego szukasz?-zapytała dziewczyna podchodząc bliżej bruneta.
-Eee…Takiej szarej koszuli w krate.Powinna tu być-powiedział chłopak nie odrywając wzroku od sterty bluzek.
-Am…Jack?Nie zauważyłeś,że przewiesiłam twoje koszule na tamten wieszak?-zapytała dziewczyna wskazując na mnóstwo koszul wiszących na wieszaku w rogu pokoju.
Chłopak podszedł do mebla i zaczął przebierać między koszulami.
-Tak,czy inaczej,jej tu nie ma-powiedział zrezygnowany.
-To zrobimy tak…-zaczęła blondynka.
Zdjęła z bruneta karmelową koszulkę.Założyła na niego jasnozielony podkoszulek i ciemnozieloną koszulę.Podwinęła mu rękawy.Obróciła go w stronę lustra.
-I jak?-zapytała trzymając go za ramiona.
-Jest nieźle…-powiedział chłopak.
-Nieźle!Czego ty jeszcze chcesz?-zapytała Kim.
Jack nic nie odpowiedział tylko pocałował Kim.Ona oddała pocałunek z nadludzką prędkością.
-Dzięki.Ale chcę się przebrać.Pa!-rzuciła i wypchnęła bruneta za drzwi.
Wzięła prysznic,zaczesała włosy w dwa kucyki.Zrobiła lekki makijaż.Weszła do pokoju.Otworzyła swoją gigantyczną szafę.Długo szukała właściwych ciuchów.W końcu zeszła na dół ubrana.
-I jak?-zapytała obkręcając się wokół własnej osi.
Miała na sobie:czarne rurki,białą tunikę z długim rękawem,szare trampki z błękitnymi sznurówkami.Do tego założyła naszyjnik(wielki szklany słonecznik na czarnym rzemyku),kilka kolorowych bransoletek,oraz długie kolczyki z szklanymi słonecznikami.
-Łał…-powiedzieli tylko wszyscy obecni w salonie.
Kimberly,Grace oraz Julie poszły zrobić śniadanie.Za chwilę wszyscy jedli płatki z mlekiem oglądając ‘CBS:Kryminalne zagadki Miami 3’.Panowie Anderson,Jones i Krupnick w końcu przekonali się do tego serialu.Około 12:30,Kim pojechała odebrać ubrania z pralni.

Trwała właśnie kolejna zacięta walka o pilota.Jack chciał oglądać ‘Rzeźnie Samuraja’,a Grace ‘K’ jak kryminał’.Reszta towarzystwa przebywała w parku.Kim siedziała w fotelu obok kanapy,gdzie właśnie trwała walka na śmierć i życie.Grace i Jack długo wyrywali sobie pilota,aż nagle niespodziewanie wyleciał on w powietrze.Spadł prosto do ręki Kim,która właśnie ucinała sobie drzemkę.Towrzysze wymienili złowrogie spojrzenia i skoczyli na Kimberly.Ta momentalnie się obudziła.
-Co tu się dzieje!?-zaczęła zła-Konfiskuje to!-dodała.
Pochwyciła pilota,wyłączając szybko telewizor.Schowała pilota do szuflady w szafce,którą zamknęła na klucz,który schowała sobie do kieszeni.

Wieczorem,jak co wieczór,cała paczka przyjaciół siedziała w pokoju Kim.Wszyscy oprócz Kim i Grace oglądali TV.Dziewczyny szukali informacji o Miley Cyrus na laptopie blondynki(bo Grace była brunetką).Śnieg padał jak opętany.Miltona fascynowały fakty typu:jak tak dużo śniegu może spaść w tak krótkim czasie…On ma takie nudne pasje…Zresztą Julie też…Eddie nie wytrzymał i zasnął spadając z łózka na ziemię.O dziwo,nie obudził się!Reszta towarzystwa nie była śpiąca.Do czasu…A konkretnie do 23:47…

Był właśnie pierwszy dzień po feriach.Wszyscy szykowali się do szkoły.Z wyjątkiem Jacka i Jerryego,którzy dopiero wstali.Po około 30 min cała paczka wyszła z domu.Była 07:30.Śnieg już stopniał prawie we wszystkich miejscach.Kiedy już dotarli do szkoły westchnęli cicho.Kimberly wyjęła książki,podobnie jak jej przyjaciele.Usiedli ma ławce okok klasy w której mieli lekcje.Zaczęli rozmawiać.Wreszcie zadzwonił dzwonek.

Właśnie trwała ‘porywająca’ lekcja o fotosyntezie(w zasadzie jej 10 minuta).
-Kim,wagarowałaś kiedyś?-zapytał Jack.
-Oczywiście że nie!Ty…kontynuuj-powiedział blondynka,podpierając się na łokciu.
-Zrobimy tak:Podejdziesz do nauczyciela i powiesz,że źle się czujesz,a ja zaproponuje,że Ci pomogę.Ok?-zapytał brunet.
-Ok…-powiedziała Kim.
Tak naprawdę chciała wiedzieć jakie to uczucie kiedy się wagaruje.Podeszła do nauczyciela i symulując chorobę powiedziła:
-Proszę pana?Źle się czuje-mówiła słabym głosem.
-Chyba powinnaś udać się do szkolnej pielęgniarki-powiedział nauczyciel.
-Tak powinnaś!-krzyknął Randy siedzący na końcu klasy.
-Dobrze…Pójdę.Ale dla tego,że pan poprosił.A nie dla tego ż ty-zwróciła się do Randyego.
-Anderson!Pomóż jej!-rozkazał bez wachania nauczyciel.
Jack szybko zabrał torbę Kim i swój plecak.Chwycił dziewczynę za rękę i pociągnął.

Już za chwilę znajdowali się w połowie drogi do dojo.
-I co?Jak się czujesz?-zapytał brunet.
-Fajnie!To urywanie się z lekcji nie jest takie złe-oświadczyła Kim.
Za moment weszli do dojo,gdzie Rudy czyścił maty.
-A wy nie powinniście być w szkole?-zapytał sensei.
-A ty nigdy nie wagarowałeś?-dogryzał mu Jack.
-Właściwie raz-zaczął Rudy wstając z maty-To było w tysiąc dziewięćset dziewięćdziesiątym piątym!-mówił ruszając rękami dla efektu-Pewna urocza Selena Parks,była dla mnie ‘punktem widokowym!Chciałem jej zaimponować!Wyszedłem ze szkoły w czasie lekcji i…-jego uczniowie przerwali te jakże porywającą opowieść.
-Taka,tak…Krzyknąłeś na całą szkołe:’Kocham Cię Selena’!!!-wydarzli się Jack i Kim.
-Właśnie…-powiedział speszony Rudy.
-Rudy.Chyba całe Seaford zna tę opowieść-powiedział Jack.
-Całe Seaford i jeszcze NY.Moja ciotka Charlotta zna ją od Ciebie.Była tu ostatnio pamiętasz?-powiedziała Kim.
-A ta.Urocza kobieta!-skłamał Rudy.
Uczniowie ucięli sobie z senseiem pogawędkę,gdy do dojo wszedł…

No i jest!Mówiłam,że może nie być ale jest!
                                           

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz