środa, 13 lutego 2013

Rozdział 19

-Ooo,córeczko.Ja nie wiedziałam,że przeprowadzka tutaj tak wiele Cię kosztuje…Ale na razie nie możemy się wyprowadzić.A teraz wstawaj,umyj się i przebierz,bo najwyższa pora do szkoły…-powiedziała mama i wyszła z mojego pokoju.
Poszłam do łazienki.Umyłam się i uczesałam.Zrobiłam sobie lekki makijaż i starałam się nie płakać.Weszłam do pokoju i ubrałam się w pierwsze lepsze ciuchy które miałam w walizce.Spakowałam książki i weszłam do kuchni.Nasz nowy dom był jednopoziomowy.Zabrałam jabłko i wyszłam z domu.Wsiadłam do auta w którym już siedziała mama.Ruszyłyśmy i w mgnieniu oka byłyśmy na szkolnym parkingu.
-Dasz sobie sama radę?-zapytała mama.
-Mamo mam 16 lat.Dam radę-powiedziałam i wysiadłam z auta.
Szłam długim parkingiem do wejścia głównego.Oczy wszystkich uczniów skierowane były na mnie.
-Hej,jestm Kim.I ja jestem nowa…Nie wiesz może gdzie jest szafka 139?-zwróciłam się do wysokiej,brązowowłosej dziewczyny.
-Jestem Anabella.I przypadkiem wiem.Ta szafka jest obok mojej.Chodź!-powiedziała Anabella.
Szłam za nią,aż do końca korytarz.
-To tu-powiedziała i pokazała szafkę należącą do mnie.
-Dzieki-powiedziałam otwierając szafkę-A do jakiej klasy chodzisz?-zapytałam wyjmując książki na WOS(Wiedza o społeczeństwie).
-Do pierwszej gimnazjum.Klasa ‘A’-powiedziała Anabella.
-To tak jak ja!-powiedziałam i uśmiechnęłam się ciepło w stronę brunetki.
Zabrałam książki i poszłyśmy do Sali nr 23.Zadzwonił dzwonek i zaczęła się lekcja.Usiadłam z Anabellą w ostatniej ławce.
-Dzień dobry dzieci-powiedziała starsza nauczycielka wchodząc do klasy-Chciałam Wam dzisiaj przedstawić nową uczennicę.Kimberly Crowford-powiedziałam-Kimberly,wstań i pokaż się klasie.
Wstałam z miejsca i nieśmiało zaczęłam:
-Przepraszam bardzo,ale czy mogła bym prosić,aby nie mówiła pani do mnie Kimberly,tylko Kim?
-Oczywiście Kimberl…Kim!Oczywiście Kim-poprawiła się.
-Dziękuje-powiedziałam uprzejmie i usiadłam z powrotem w ławce.
Lekcja mijała szybko.Dzisiaj miałam tylko cztery godziny.Chyba wytrzymam…W końcu zadzwonił upragniony dzwonek i wszyscy wybiegli z klasy,oprócz mnie i Anabelli i dwóch innych chłopaków.Szłam z nową przyjaciółką w stronę szafek,gdy ktoś tyrpnął mnie w ramie i wszystkie mi wyleciały.Razem z tym kimś przycupnęłam,aby pozbierać książki.
-Sorry nie chciałem-mówił zbierając książki z ziemi.
-Nic się nie sta…-zawiesiłam głos,bo nieznajomy chłopak podniósł głowę,a ja zatonęłam w jego oczach-Eee!Nic się nie stało-powiedziałam szybko wstając.
W końcu mam chłopaka.Na drugim końcu świata.Na innym kontynęcie.Ale mam.
-Jestem Leo,a to mój najlepszy przyjaciel Mateo-przedstawił mi siebie i kolegę.
-Ta,a Mateo to mój chłopak-dodała Anabella.
-Taaa.A to są Dylan i Alex-powiedział Mateo pokazując na dwóch chłopców idących w naszą stronę.Jeden rudy drugi murzynek.
Zadzwonił dzwonek,a my udaliśmy się do klasy.Wszyscy chodzimy do jednej jak się okazuje,a Dylan ma dziewczynę Mie.
PO LEKCJACH
Szliśmy wszyscy razem.Stworzyliśmy taką paczkę:ja,Leo,Mateo,Dylan,Alex,Anabella i Mia.
-A macie tu przypadkiem jakieś dojo?-zapytałam wychodząc ze szkoły.
-Nawet dwa.Ale my wszyscy uczęszczamy do tego jednego:dojo ‘Bobby’ego Wasabiego’-powiedział Dylan.
-Niech zgadne.To drugie to dojo ‘Czarnych Smoków’?-zapytałam.
-Tak.Skąd wiesz?-spytał Mateo.
-Przeczucie-powiedziałam z diabelskim uśmieszkiem
Stworzyliśmy taką paczkę jaką miałam w Seaford,chociaż tej moje nic nie pobije.Są tam ludzie których kocham jak rodzinę i nawet gdybym miała zostać tu na stałe to nie zapomniałabym o mojej paczce.Ruszyliśmy w stronę dojo,a mój telefon zadzwonił.
                                            ROZMOWA TELEFONICZANA
-Halo?
-Hej Kim.Jak tam?
-Cześć Grace.Jest nieźle.Jak Jack zniósł TĄ wiadomość?
-Cuż,na początku był zrozpaczony,ale potem zrozumiał,że go kochasz i czy tu jesteś czy nie pamiętasz o nim.
-To się cieszę.Wiesz poznałam dziś parę osób:Anabellę,Leo,Mateo,Dylana,Alex’a i Mie.
-Super.A ile jeszcze tam zostajesz?
-A ja wiem.Dla pewności idę zapisać się do dojo.Wiesz,ze sieć dojo Bobby’ego Wasabiego sięga innego kontynentu?
-Serio?Jakiego?
-Wariatko myśl!Wy jesteście w Ameryce Północnej,a ja w Europie…
-Aaa racja…Głupia ja…
-Nie jesteś głupia tylko niepoważna.
-To tu-wtrynił mi się Leo.
-Muszę kończyć zadzwonie jutro.Pa Grace!
-Pa Kimcia.Trzymaj się!
Rozłączyłam się i weszliśmy do dojo.
-Hej Jason!Kim chciałaby zapisać się do dojo!-powiedział Leo na wejściu.
-Cześć Leo.Hej Kim.Jestem Jason-sansei-jasne,że możesz zapisać się do mojego dojo.ale…-przerwałam mu
-Zawsze musi być jakieś ‘ale’?-zapytałam z uśmiechem.
-Masz poczucie humoru.Hehe.Złamiesz trzy deski i jesteś przyjęta-powiedział Jason.
Przypomniał mi się dzień kiedy zdawałam ‘egzamin’,abym mogła uczyć się karate w Rudy’ego.Wtedy też łamałam deski.I to trzy.Dam radę!Już miałam złamać te deski,gdy do dojo weszła…moja mama!
-Mama!?Co ty tu robisz?I jak mnie znalazłś?-pytałam.
-Masz na uszach kolczyki w których jest GPS.Kim mam dobre wieści:jutro wracamy do Seaford!-powiedziała mama.
-Serio?!O,mamo,kocham Cię!-powiedziałam i rzuciłam się na szyję mojej rodzicielce-Ej,ammm….Kochani dziękuje Wam,że mnie zaakceptowaliście.Naprawde jesteście uroczy.Mogę wasze numery telefonów?-zapytałam.
-Jasne-odpowiedzieli wszyscy i kolejno podawali mi swoje numery.
źniej ja podałam im swój numer i przytuliłam każdego.
-Możemy Cię kiedyś odwiedzić?-zapytał Leo.
-Jasne.Ameryka Północna.Seaford…-i podałam im dokładny adres.
-Pa!-powiedzieli i pomachali mi.
-Cześć!-odpowiedziałam,odwzajemniełam ich gest i wyszłam z dojo.
Weszłam do mojego pokoju i umyłam się.Potem poszłam do salonu i oglądałam telewizję.Pooglądałam tak do 18:00,a potem poszłam spać.
Obudziłam się o 23:45 i ubrałam się.Zabrałam walizki i razem z mamą wyszłam z domu.Poszłyśmy na lotnisko.Wsiadłyśmy do samolowu.Lot do L.A. trwa ok. 8 godz a ja chciałam zdążyć do szkoły.O północy samolot wystartował,a ja zasnęłam.
Obudziłam się po tych ośmiu godzinach.Wyszłam z samolotu i wsiadłam z mamą do auta.Pojechałyśmy do naszego domu.Jak to cudownie brzmi.Nasz dom,ten w Seaford,ten w którym spędziłam całe 15 lat(bo 16 nie dawno zaczęłam).Wbiegłam do pokoju i szczęśliwa rzuciłam się na łóżko.Za 30 min zaczynają mi się lekcje.Nie zmieniałam już stroju,tylko spakowałam torbę i wyszłam.Mama wróciła do Paryża.W końcu ma zlecenie.Trudno.Poczekam o przyszłych świąt,a nawet dłużej.Najważniejsze jest to że znowu jestem na swoim.Szłam do szkoły,gdy w oddali zauważyłam moich przyjaciół.Podbiegłam do nich i zawołałam:
-Cześć Wam!!
-Kim!!-krzyknęli wszyscy.
Zaczęli mnie przytulać,a Jack to w ogóle nie chciał mnie puścić.
-Jack,bo mnie udusisz-powiedziałam i uśmiechnęłam się.
-Sorry-przeprosił chłopak i pocałował mnie.Niby to tylko dwa dni,ale brakowało mi go jak diabli!Szliśmy do szkoły,a ja opowiadałam o wszystkim co tam przeżyłam.Weszliśmy do szkoły.Przede mna jak na zawołanie wyrósł Brody.
-Hej Kim.Już wróciłaś?-zapytał.
-Tak-odpowiedziałam i chciałam mu dać buziaka w policzek,ale on przekręcił głowę i…

No hej.A może raczej dobry wieczór?Sama nie wiem…Jak rozdział???Jak każdy:głupi,nijaki i mdły…Jutro nowy!Dobranoc!:***
                           

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz