niedziela, 10 lutego 2013

Rozdział 14

Ostatnie co pamiętam to mój upadek na podłogę i głos Jack'a:
-Nie,Kim!Nie odchod
ź!

Obudziły mnie promienie słońca,wdzierające się do pokoju przez okno.Wszystko mnie bolało.Poczynając od głowy,a kończąc na nogach.Rozejrzałam się po pomieszczeniu powoli ruszając obolałą głową.Znowu byłam w Sali szpitalnej.Nie pamiętałam nic co stało się przed moim zemdleniem.Nie wiedziałam kim byłam,nie pamiętałam niczego z mojego życia.Wgapiałam się w drzwi,gdy do mojej sali wszedł jakiś wysoki brunet.
-Kim!Ty żyjesz!-krzyknął podbiegając do mnie.
Próbował mnie przytulić,ale ja pośpiesznie odsunęłam się od niego.Nie pamiętałam go.Nie wiedziałam kim jest.
-Kim,wszystko gra?-zapytał.
-Kim ty jesteś?-zapytałam przestraszona.
-Nie pamiętasz mnie?-zapytał nerwowo-Panie doktorze!-zawołał-Jestem Jack.Twój chłopak.Kim musisz mnie pamiętać!Musisz!-krzyczał.
-Jaka Kim…?Przepraszam,ale nie pamiętam Cię…-mówiłam już spokojnie.
Do mojej Sali wszedł lekarz i zapytał:
-Co się stało panie Anderson?
-Kim mnie nie pamięta!Nic nie pamięta!-krzyczał nerwowo chodząc po Sali.
-Musimy szybko zabrać ją na salę operacyjną!-powiedział i wywiózł moje łóżko z Sali.
Zawiózł mnie do jakiejś innej sali,na ścianach której wisiało wiele różnych przyrządów operacyjnych.Najpierw doktor świecił mi światełkiem w oczy,a potem zaczął pytać:
-Pamięta pani coś.Cokolwiek.Jak się pani nazywa,gdzie mieszka,kim pani jest?
-Nie nic nie pamiętam panie…Simons-powiedziałam czytając nazwisko z plakietki doktora.
-Obawiam się,że straciła pani pamięć.Nie jestem pewien czy w jakikolwiek sposób da pani rade odzyskać pamięć.To nie jest zwykła choroba…Jeśli pani nie odzyska pamięci w przeciągu tygodnia…Już nigdy pani jej nie odzyska…-powiedział.
-Co?!-pisnął brunet wchodząc do sali.
-Podsłuchiwał pan,panie Anderson?-zapytał lekarz.
-Cooo????-pisnął Anderson-Jak to może nie odzyskać pamięci?!Nigdy?!
-Podsłuchiwał pan…Tak,jeśli w przeciągu tygodnia nie odzyska pamięci…Nigdy już to się nigdy nie stanie…-powiedział lekarz odworząc mnie do sali.
Lekarz postawił moje łóżko na miejscu i przytwierdził do płytek jakąśżką,po czym wyszedł z Sali zostawiając nas samych.
-Nie możesz nic nie pamiętać!-krzyczał Jack-Już wiem!nie ruszaj się stąd!-powiedział i wybiegł z Sali.
-Jak bym mogła się ruszyć…-mruknęłam.
Brunet wrócił za jakieś 30 min. Z wielką teczką w ręku.
-Co to?-zapytałam.
-Zdjęcia.A tak w ogóle to jestem Jack,a ty jesteś Kim-wyjaśnił mi.
-Oki…To…Co to za zdjęcia Jack?-ponowiłam pytanie.
-To nasze zdjęcia.Moje i Twoje i nasze wspólne.i zdjęcia z naszymi przyjaciółmi…-mówił.
-Ok.!-przerwałam mu-Ale po co to?
-Żebyś sobie cokolwiek przypomniała.Jak zobaczysz zdjęcia może Ci się pamięć odświeży!
-Dobra…To pokaż!
Jack wyjmował z teczki miliardy zdjęć,a ja wysilałam się jak mogłam żeby coś sobie przypomnieć.
-Amm…Jack?Czemu my się tu całujemy?-zapytałam biorąc zdjęcie do rąk.
-Bo jesteśmy parą!-wykrzyknął-Przypominasz sobie cokolwiek jak patrzysz na te zdjęcia?-zapytał.
-Nie nic.
Pooglądałam jeszcze kilka zdjęć,ale nic sobie nie przypomniałam.O 20,Jack wyszedł z mojej Sali,a ja poszłam spać.

Minęło sześć dni.jeśli dzisiaj nic sobie nie przypomne to kicha.Obudziłam się o 10:00.Była niedziela.Za pare minut do mojej Sali wszed Jack .Przez te sześć dni,zawsze do mnie przychodził przed i po szkole.
-Kim!Chyba wymyśliłem jak sobie wszystko przypomnisz!-zawołał.
-Jak?!-pisnęłam z wiarą i wsparłam się na łokciu.
Jack podszedł do mnie i jednym zwinnym ruchem pocałował.Był  to magiczny pocałunek.Pełen nadzieji,wiary i miłości.I nagle…Wszystko sobie przypomniałam!Przez moją głowe zaczęło się przewijać tysiąc myśli.Widziałam wszystkie sceny z mojego życia.Począwszy od spotkania Jack’a  na stołówce,do mojego zemdlenia na balu szkolnym.
-Jack!Wszystko sobie przypomniałam!-kryczałam wesoło.
Po południu dostałam wypis iw wyszliśmy ze szpitala.kiedy mylałam,że nic złego nie może nas już spotkać BAM!Ze szpitala wybiegł lekarz z jakąś kartką i krzyczał żebyśmy się zatrzymali.
-Panno Kimberly!Proszę się zatrzymać!-dogonił nas-Pani jest chora na…

No hejka!!!Co tam?Jak rozdział?Denny nie?Też tak sądze.Nowy jutro,a może nawet dwa.We wtorek chyba nie będzie,bo do mojej siostry przyjeżdżaja koleżanki i chyba nie będą dawały mi napisać w spokoju rozdziału…Dobranoc:***

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz