sobota, 2 lutego 2013

Rozdział 10

Rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym,gdy do pokoju weszła Nina...
-Nina,co to miało być?!-pytałam ją na wejściu.
-Ale co?-udaje,że nic nie wie!
-To jak wyszłaś z Alex'em do parku,a o mnie ani me ani be nie napisałaś!-krzyczałam.
-Myślałam,że wrócisz do tej pokry...-tłumaczyła się-Przepraszam,nawaliłam...-smuciła się.
-Ok...Nic nie szkodzi...-westchnęłam.
-Dzięki-pisnęła i zamknęł się w łazience.
Siedziałam tak z Jack'iem i jadłam cisteczka.Nina ciągle siedziała w łazience.
-Muszę iść-powiedział niechętnie Jack odczytując SMS-a.
-Och...Szkoda...-mruknęłam zawiedziona i cmoknęłam go w policzek.
Zeszliśmy razem na dół i Jack wyszedł za drzwi.Akurat podbiegł do nas Alex i już chciał pobiedz za Jack'iem,ale złapałam go za rączkę.
-A pan gdzie sie wybiera?-zapytałam biorąc malca na ręce.
-Tamm-powiedział i wskazał palcem na Jack'a który śmiał się jak głupi do sera.
-Nie.Tam nu,nu-mówiłam machając palcem przecząco.
-Pll!-Alex opluł mnie lekko w policzek.Zaraz to otarłam,a mały powtóżył czynność.
-Ok to my już idziemy.Pa Jack!-krzyknęłam.
-Pa...Hahaha...Kim...Hahaha!-mówił tarzając się ze śmiechu.
Zamknęłam drzwi frontowe i zwróciłam się do braciszka:
-Nie plujemy na Kim,nie wybiegamy na pole bez zgody-jasne?-zapytałam.
-Jasne!Jasne!Jasnee!!!!!!-piszczał mi do ucha blondynek.
Zaniosłam go do pokoju i poczekałam,aż mały zaśnie.Chłopiec zasnął,a ja po cichu wyszłam na korytarz.Skierowałam się do mojego pokoju,lecz zatrzymał mnie głos mamy:
-Kim!Gdzie Alex!?
-Śpi u siebie!
-Dobrze!
Weszłam,a Nina robiła coś na laptopie.Na szczęście był innego koloru niż mój.Ma szczęście!
-Hej,Nina.Skąd masz tego laptopa?-zapytałam.Naprawdę mnie to zasanawiało.
-Rose mi dała-mówiła nie podnosząc wzroku znad urządzenia.
-Acha...-mruknęłam i poszłam do łazienki.
Wzięłam prysznic,rozczesałam włosy,ubrałam pizamkę z *Hello Kitty* i wyszłam.
-Dobramoc-rzuciłam krótko do Niny.
-Już idziesz spać?-zapytała kierując wzrok na mnie.
-Tak,a co?-zapytałam kładąc się do łóżka.
-A nic.Dobranoc-odpowiedziała,wyłączyła laptopa i poszła spać.
RANO
Obudziłam się i co widzę?Nina robi coś na moim laptopie!
-Co ty robisz!-krzyknęłam i wyrwałam jej urządzenie z rąk.
-Ja..nic!-kłamała.
-Ty...Sprawdzałaś mi pocztę?!Mówiłam,że pożałujesz jak ruszysz jakąś moją rzecz!-krzyczłam.
-I co?Co mi zrobisz?-pytała smiało.
-A to...-wstałam z łóżka,a Nina stanęła na przeciwko mnie.
Załapałam Ninę za rękę kopnęłam ją w brzuch.Nina upadła jednak zaraz wstała.Tym razem złapałam ją za nadgarstek i wykonałam piękny rzut.
-Oszalałaś!-krzyczała wstając z ziemi.
-Mówiłam,że jak ruszysz jakąś moją rzecz,to pożałujesz-prychnęłam i wyłączyłam laptopa.
Schowałam go do szafy którą zamknęlam na klucz.To samo zrobiłam z MP4 i tabletem. Zabrałam komórkę i weszłam do łazienki.Wzięłam prysznic i rozczesałam włosy.Umyłam zęby i wyszłam z łazienki.Otworzyłam szafę i wybrałam ciuchy.Ubrałam je i zamknęłam szafę na 10 spustów.Zadzwoniłam do Grace.Gadałyśmy,a tu nagle...
-Kim!!!!!!!Na dół już!!!!!
-Muszę kończyć pa,pa Grace.
Włożyłam telefon do torebki i zeszłam na dół.
-Co?-zapytałam patrząc na moją rodzicielkę.
-Co?!Jak mogłaś pobić Ninę?!-wrzeszczała.
-Ok.Wyjaśnijmy sobie pare spraw.Nie pobiłam Niny tylko wykonałam trick karate tzw.rzut.A,i mogłam.Powiedziałam,że jak ruszy jakąś moją rzecz,coś zniknie lub zmieni miejsce,to pożałuje.Ona mówiła "noi co?co mi zrobisz?".Ja nie chciałam,chciałam tylko odebrać moją własność,a ona mnie sprowokowała!-broniłam się.
-Nina,to prawda?-zapytał Mike.
-No...no tak...-mówiła półgłosem.
-Z Twojego opisu wyszło,że Kim 'brutalnie' Cię pobiła za nic.Czemu kłamiesz?-zapytała mama.
-Nie wiem-rzuciła Nina i pobiegła do pokoju.
Poszłam na górę obudzić braciszka.
-Alex...-mówiłam cicho tyrpiąc braciszka w ramię.
Mały momentalnie się przebudził.Wzięlam go na ręce i zeszłam na dół.
-Mamaaaaaaaaa!!!!!!!Tata!!!!!!!-krzyczał na widok rodziców.
Podałam blondynka Mike'owi i siadłam do stołu.Po śniadaniu włożyłam naczynia do zmywarki i postanowiłam pójść do Jack'a.
-Wychodzę!!!!-krzyknęłam otwierając drzwi.
-Dobrze!!!!-krzyknęła mama.
Wyszłam,a że Jack mieszka dosłownie obok mnie przeszłam parę kroków i byłam na miejscu.Zadzwoniłam dzwonkiem do drzwi.Otworzyła mi mama Jack'a.
-Dzień dobry.Jestem Kim.Przyszłam do Jack'a-przedstawiłam się.
-Witaj Kim.Jack jest u siebie.Schodami do góry i pierwsze drzwi na prawo-pokierowała mnie.
Mama Jack'a była miła.Szczupła,blondynka po 40-stce.Weszłam do domu.Weszłam po schodach i uchyliłam drzwi od pokoju Jack'a.Wetknęłam głowę do pokoju:
-Hej Jack-przywitałam się.
-O cześć Kim.Wchodż-odpowiedział.
Weszłam i pocałowałam bruneta w usta.Oddał pocałunek i usiadłam na łóżku obok niego.
-Co tam?-zapytał po chwili głębokiego milczenia.
-A,fajnie,że pytasz.Wiesz,budzę się a Nina sprawdza mi pocztę na moim laptopie.Noi tak jak jej obiecałam pożałowała tego,że ruszyła moją rzecz.A ona zeszła na dół,jak ja byłam w łazience i powiedziała mamie i Mike'owi,że ja pobiłam.Ale potem się przyznała i strzeliła focha.Poszła do pokoju i siedzi tam.Nawet nie zjadła śniadania-opowiadałam.
-Acha-odparł krótko Anderson.
Posiedziałam u niego jeszcze troche i wróciła do domu...
Teraz pomijam resztę dnia i w ogóle miesiąca.Przechodzimy od razu do 1 września.Początek roku:***
Obudziłam się o 07:30.O 08:00 mam rozpoczęcie roku szkolnego.Wstałam i poszłam do łazienki.Wzięłam prysznic i umyłam zęby.Pokręciłam włosy i wpięłam w nie sztucznążowążę.Wyszłam i ubrałam się.Do torebeczki spakowałam gumy,komórkę i klucze do domu.Zeszłam na dół.Rodzice wraz z Alex'em byli nad jeziorem i wrócą dopiero po południu.Nina i ja byłyśmy już gotowe do wyjścia.Wspominałam...?Ach nie!Nie wspominałam!Nina i Eddie są parą.Wyszłyśmy z domu,a ja zamknęłam drzwi na klucz.Nina i Eddie poszli do szkoły pieszo,a ja i Jack pojechaliśmy jego autkiem.Do szkoły dojechaliśmy w 5 min.Wysiedliśmy,a oczy całej szkoły skierowały się na nas.No tak.Miałam boską sukienkę,a Jack pierwszy raz w życiu założył garnitur.Weszliśmy na salę gimnastyczną i czekaliśmy,aż dyrektor zacznie swoje nudne przemówienie.W końcu wszedł na 'scenę' i zaczął mówić:
-Drodzy uczniowie długo sie nie widzieliśmy...-paplał i paplał,aż w końcu doszedł do sedna-Więc dziękuje i proszę o rozejście się do klas.
Wstaliśmy z naszych miejsc i poszliśmy do klas(nasza szkoła to połączone gimnazjum i liceum).Nauczycielka trochę pogadała,wzruszyła się jak my wyrośliśmy przez wakacje(nasza nauczycielka ma 50 lat) i rozdała nam plany lekcji.Wyszliśmy ze szkoły całą paczką i skierowaliśmy się do Phil'a.
-Ach...I stało się...Liceum...-wzychałam siadając.
-Taa...Nie wierze,że przeszedłem...-mruczał Jerry i objął Grace ramieniem.
Reszta chłopców poszła w jego ślady,oprócz Miltona który nawet się jeszce nie całował z Julią.Siedzieliśmy i rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym.A tak w ogóle to 15 sierpnia do kin wszedł nasz film i poszliśmy go obejrzeć.Był genialny!Posiedzieliśmy tak do 10:00,a potem poszliśmy do mnie.Acha,zapomniałam!Pierwszego września mam urodziny!Robię imprezę!Weszliśmy do domu i...SZOK!Dom cały w serpentynach,balonach.Na stole wielki tort i cała nasza klasa.
-STOLAT,STOLAT!!!!...-zaczęli wszyscy śpiewać.
-A!Dziękuje!!!!-krzyknęłam i przytuliłam wszystkich po kolei.
-Najlepsego!-krzyknął Alex i dał mi małą szkatułkę.
-Oo!!Dziękuje!!-krzyknęłam i przytuliłam blondynka.
W szkatułce był śliczny,mały,złoty wisiorek z wygraberowanym napisem "Kim".Póżniej każdy po kolei dawał mi prezenty.Zaniosłam wszystkie do pokoju i przy okazji się przebrałam.Zeszłam na dół i podeszłam do Jack'a.
-Kim to dla Ciebie-powiedział i wyciągnął zza siebie malutkiego labladorka.
-Ooo!!!!Mamo,jaki on śliczny!Dziękuje-powiedziałm i pocałowałam chłopaka-To suczka,czy samiec?-zapytałam.
-Suczka-odpowiedział Jerry.
-A ty skąd wiesz?-zapytałam.
-Byłam z nim go kupować-odparł dumny Latynos.
-Jak ją nazwiesz?-zapytał brunet.
-Hmmm...Może...Olivia?
-Może być-powiedział chłopak.
Wzięłam Olivię na ręce i zaniosłam do mojego pokoju.Mówiłam,że Nina dostała swój pokój?Nie?To mówie!Znów mieszkam sama!Położyłam Olivie na łóżku i wyszłam.Imprezowaliśmy do 24:00,o czas za bardzo nie mósieliśmy sie martwić,bo pierwszy wypadł w piątek więc jutro weekend.O w pół do pierwszej nikogo już nie było.Jakimś cudem w kuchni były miski dla Olivi,u mnie w pokoju leżały zabawki.W holu na wieszaku wisiała smycz,a na korytarzu obok drzwi do mojego pokoju Olivia miała leżankę,ale przeniosłam ją do mnie.Umyłam się,rozczesałam włosy,założyłam moją piżamkę z *Hello Kitty* i nakarmiłam Olivie.Pobawilam się chwilę z nią i poszłam spać.

Dobranoc!Jutro nowy!:***

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz