sobota, 2 lutego 2013

Rozdział 8


Ten rozdział dedykuje Claudi Maslow Handerson Howard,która jako jedyna komentuje moje posty:***

Noi BAM!To był pocałunek na próbę dla Jerry'ego,a paparazzi{ostatnio ciągle się koło nas kręcą}zrobili nam zdjęcie w najmniej odpowiednim momencie...Ale my nic nie zauważyliśmy!
-Ale nikomu ani słowa!-zagroziłam Jerry'emu.
-Ok-powiedział z uśmiechem.
Wyszłam z pokoju Jerry'ego i poszłam do siebie.
-I co chciał?-zapytał Jack na wejściu.
-Powiedział,że chodzi z Grace...-powiedziałam połowe.
-Acha-mruknął i przewrócił się na drubi bok na łóżku.
Poszłam do łazienki wziąść prysznic.Ubrałam moją piżamkę z *Hello Kitty* i rozczesałam włosy.Wyszłam z łazienki i 'gruchnęłam' się na łóżko.Wzięłam telefon do ręki i sprawdziłam godzinę.
-Jack,jest dopiero 22:00-powiedziałam cicho wgapiając się w wyświetlacz-Jack!Śpisz?-zapytałąm odwracając głowę w stronę chłopaka-Chyba tak-powiedziałam sama do siebie i przykryłam się kołdrą.
RANO
Obudziłam się o 10:00!Mamy śniadanie!A o 11:00 mam trening karate!Jak oparzona wstałam z łóżka i pobiegłam do łazienki.Nie było czasu na prysznic,więc tylko umyłam zęby,związałam włosy w dwa kucyki i wybiegłam z łazienki.Ubrałam się  i wzięłam telefon.Czemu Jack mnie nie obudził?Wyszłam z pokoju i zbiegłam po schodach,prawie przewracając się.Podbiegłam do stolika,gdzie siedziała cała nasza paczka.Jack i Jerry kłócili się o coś.
-Chłopaki!-wykrzyczałam tak głośno,że wszystkie oczy w stołówce zwróciły się na mnie-Co wam jest?!Jack,czemu mnie nie obudziłeś?
-Chcesz wiedzieć czemu?To patrz!-krzyknął i podał mi dzisiejszą gazetę.Na pierwszej stronie widniał wielki nagłówek "Zdrada aktorki" i zdj. na którym całuję się z Jerry'm.To wczoraj!Och,wredni paparazzi!-Jack to nie tak jak myślisz...-mówiłam opanowana.
-To jak to jest?!Nie całowałaś Jerry'ego,tylko wysysałaś mu jad węża z ust?!-krzyczał.
-No całowałam...Ale to inaczej niż myślisz...-tłumaczyłam się.
-Pff!-prychnął i odszedł od stolika na zajęcia.
-Co...Co to właściwie było!-pisnął Milton.
-Uff...Całowałam wczoraj Jerry'ego,żeby pokazać mu jak ma to robić z Grace.Noi Ci wredni fotoreporterzy zrobili nam zdjęcie i teraz Jack myśli,że go zdradzam.A tak nie jest!Ja go kocham!A Jerrzy'ego całowałam tylko na próbę...-mówiłam zdołowana.
Zjadłam moją porcję jajecznicy i wstałam od stołu.Poszłam na plan zdjęciowy gdzie miałam zajęcia karate.Inni też za chwilę sie zebrali i poszli na zajęcia.
PO POŁUDNIU/HOTEL/STOŁÓWKA
-Hej-mruknęliśmy słabo.
-Jack możemy pogadać-powiedziałam cicho przebierając widelcem w lazani.
-Nie-odpowiedział krótko i zaczął jeść.
Po obiedzie(jeśli można to tak nazwać,bo była 16:30) poszliśmy do pokojów.Od razu po wejściu Jack zajął łazienkę,wiec ja czekając na niego,położyłam się na łóżku i wzięłam do ręki gazetę,przyglądając się temu głupiemu zdjęciu.
-Głupi paparazzi!-krzyknęłam do siebie,a Jack wyszedł z łazienki i położył się na łóżku.
-Jack,a teraz możemy pogadać?-zapytałam z nadzieją w głosie.
-Nie mamy o czym mówić-prychnął sucho.
-Właśnie,że mamy-zaczęłam siadając na łóżku-Nie rozumiem jak możesz mi nie ufać?!Przecierz ja bym Cię nie zdradziła!Co ty myślisz?!-krzyczałam.
-Kim,ja Ci ufam.Ale wyjaśnij mi logicznie,jak mam nie być zły,skoro całujesz mojego najlepszego przyjaciela,gdy:jesteś ze mną,a on jest z Grace?-pytał gapiąc sie w ścianę.
-Ach...On się jeszcze nigdy nie całował i chciał spróbować,żeby nie dać plamy przed Grace.A paparazzi to wykorzystali żeby mieć gorący temat!-mówiłam zgodnie z prawdą.
-Czyli,nie...zdradzałaś mnie z Jerry'm?-zapytał odwracając głowę w moją stronę.
-Oczywiście,że nie!Co ty myślisz?!Jestem z Tobą w związku i całuje pierwszego,leprzego Jerry'ego?-pytałam z uśmiechem.
Zapadła śmiertelna cisza.Po chwili zobaczyłam,jak na twarzy Andersona pojawia sie uśmiech.
-Czyli wybaczysz mi tę akcję na śniadaniu?-zapytał z nadzieją w głosie.
-Ja nie byłam na Cb zła.Przeproś raczej Jerry'ego-powiedziałam cicho.
Jack wstał z łóżka i usiadł obok mnie.
-Przepraszam-mruknął i pocałował mnie.
Oddałam mu pocałunek i wstałam z łóżka.
-Idziemy do Jerry'ego!-oznajmiłam i wyszliśmy.
Doszliśmy do pokoju Jerry'ego i weszliśmy znów bez pukania.
-Jerry.Wybaczysz mi?-zapytał brunet.
-Jasne.Jack,ale sie cieszę,że nie jesteś na mnie zły!-krzyczał uradowany Latynos.
Pomijam parę istotnych faktów.Przechodzimy od razu do momentu wyjazdu z Hollywood.
-Dziś wyjeżdżamy...-powiedziałam smutno,przecierając oczy do Jack'a który(o dziwo) był już ubrany,uczesany i gotowy do wyjścia.
Samolot mamy o 07:00,a jest 05:30.
-Dzień dobry śpiąca królewno-mruknął Anderson.
-Hej.
Poszłam do łazienki wziaść prysznic i spięłam włosy w koka.Wyszłam z łazienki i założyłam mój dzisiejszy strój.Zabrałam walizki i wyszliśmy z pokoju.Wszyscy czekali tylko na nas.Zamknęłam drzwi i dałam kluczyk Rudy'emu.On oddał kluczyki do recepcji i coś tam podpisał.Wyszliśmy i wsiedliśmy do auta z przyciemnianymi szybami.Dojechaliśmy na lotnisko.Wsiedliśmy do samolotu i za 20 min mięliśmy wystartować.
20 MIN PÓŹNIEJ
Samolot wystartował,a ja dostawałam 'białej gorączki',bo...no wiecie...to rozbicie się samolotu w drodze do Hollywood...Ale nic się nie działo przez 3 godz. więc poszłam spać.
-Kim,Kim!-obudziłam się,a nade mną stali wszyscy moi przyjaciele io budzili mnie.
-Jesteśmy w Seaford?-zapytałam zaspana.
-Tak,chodź-powiedział Jack i wziął mnie za rękę.
Wyszliśmy z samolotu i zabraliśmy nasze bagaże.Autobus dowiózł nas pod dojo,a dalej już piechotą.Szliśmy wszyscy razem oprócz Rudy'ego,który chyba mieszka w dojo.Jest tam 23h na dobę a 1h u siebie!Po kilku minutach szłam już tylko z Jerry'm i Jack'iem,a za chwilę tylko z Jack'iem.
-Pa.Wpadnę do Cb jutro-powiedział Jack i pocałował mnie.
-Oki-mruknęłam i oddałam mu pocałunek.
Weszłam do domu i dotachałam się z moimi torbami do pokoju.Rzuciłam się na łóżko i zasnęłam.Po jakichś 3 godz. obudziły mnie głosy dochodzące z dołu.Wstałam i poszłam pod prysznic.Wyszłam z pod niego i przebrałam się.Lekko pokręciłam włosy i zeszłam na dół.Tam doznałam szoku...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz