piątek, 22 lutego 2013

Rozdział 30

Chłopaką było nawet do twarzy w czarnej szmince i cieniu.Zeszliśmy na dół.Amy popatrzyła na nas z ukosu i chyba się przestraszyła,bo wyłączyła TV i patrzyła się w okno bez celu.
-No,mała.To co robimy?-zapytałam podchodząc do kanapy.
-Może pójdziemy do banku pokraść,co?-zapytała Grace.
-Ale-e,że co?Że kraść?-niedowierzała Amy.
-No proste.Ty odwrócisz uwagę pracowników,a my zabierzemy kasę-powiedział Jerry.
-C..Co?Co wy,poszaleliście?!-piszczała Amy.
-Nie.My tak zawsze.Kim ma przy sobie wsuwkę do włosów,którą otwiera sejfy-wyjaśnił Jack.
-To co?Pomożesz nam czy nie?-dopytywałam się cudem tamując śmiech.
-Nie!-powiedziała Amy i skuliła się w kłębek na kanapie.
Odwróciliśmy się w stronę schodów i zaczęliśmy się śmiać.Jednak za chwilę odzyskaliśmy powagę.
-Ok.Złodziejstwo odłożymy na jutro.Chcesz kanapkę?-zapytałam.
-A z czym?-Amy ożywiła się.
-Z masłem!-pisnął Eddie.
-Nie!-powiedziała Amy i wróciła do poprzedniej czynności.
-Ech…Masz-powiedziałam i rzuciłam małej na kanapę batonik.
-Dziękuje Ki…Kim…-mówiła słabo mała.
Reszta dnia minęła już bezproblemowo.Amy robiła wszystko co chcieliśmy i była grzeczna jak aniołek.Chyba się nas bała,ale co tam.Byliśmy troszkę łagodniejsi niż z rana,ale i tak nie tacy jak zawsze.Bardzo trudno było nam powstrzymywać się od śmiechu przez cały dzień,ale jakoś daliśmy radę.
***
Wreszcie nadszedł wieczór.O 19 pani Smift miała odebrać Amy.Dziewczynka od godziny zniecierpliwiona wyglądała przez okno.Patrzyłam na nią i z jednej strony chciało mi się smiać,a z drugiej płakać.W końcu pani Smift podjechała autem pod mój dom.AMy wybiegła szybko z domu.
-Dziękuje za pomoc Kim!-podziękowała mi pani Smift.
-Nie ma za co-odpowiedizałam i zamknęłam drzwi-Naprawdę nie ma za co-mruknęłam do siebie.
Weszłam do mojego pokoju,gdzie przesiadywała cała reszta.Wyglądali przezabawnie.Poszłam do łazienki.Umyłam się i z trudem zmyłam makijaż.Rozczesałam włosy.Ubrałam się w moją piżamkę z *Hello Kitty* i wyszłam z łazienki.Grace poszła w moje ślady i już za chwilę siedziała obok mnie w piżamie.Potem chłopcy poszli się umyć.
-Miley wygląda genialnie w tej nowej fryzurze-powiedziała Quesher powiększając zdjęcie naszej idolki na laptopie.
-No.Ma wyczucie stylu-potwierdziłam wgapiając się w zdjęcie.
-Ale wy nie!Kim jak zmyć ten makijaż?!-wrzeszczał z łazienki Jack.
-Idę!-odpowiedziałam i wstałam z łóżka.
Weszłam do łazienki gdzie chłopcy próbowali zmyć makijaż.
-Nie mydłem,wariaci-powiedziałam i odsunęłam namydloną rękę Jacka od policzka.
-To niby jak?-zapytał zrezygnowany.
-Grace chodź tu!-krzyknęłam w stronę pokoju.
-Co jest?-zapytała.
-Pomóż chłopaką,a ja pomogę Jackowi-oznajmiłam.
Na wacik nalałam kilka kropli tonika oczyszczającego.Przyłożyłam wacik Jackowi do policzka i zaczęłam zmywać makijaż.
-Łaskoczesz-powiedział Jack z uśmiechem.
-Trudno.Trochę połaskocze.Przeżyjesz-powiedziałam uśmiechając się.
Po kilku minutach chłopcom udało się zmyć makijaż.Razem z Grace na czterech chłopaków zużyłyśmy 15 wacików,a wszystkie były czarne jak węgiel.Położyliśmy się razem na moim.Włączyłam TV.Oglądaliśmy thriller:‘W sieci’. Leżałam przytulona do Jacka.Niby nie jesteśmy już parą,ale to nie znaczy,że nie mogę się do niego przytulać.Z resztą jest taki mięciutki i cieplutki,jak pluszowy miś.Podczas oglądania zasnęłam.
***
Byliśmy już w drodze do Chicago.Za jakieś 30 min powinniśmy dojechać na miejsce.Czyli pod studio ‘Taniec Rządzi w Chicago’.Posiedzimy tu tydzień więc przydałoby się znaleźć jakieś lokum.W końcu autobus się zatrzymał.Wysiedliśmy i z naszymi walizkami poszliśmy się zameldować do hotelu obok.Zameldowaliśmy się i poszliśmy do pokoi.Mieliśmy dwa pokoje po trzy osoby.Ja,Grace i Jack,Eddie,Milton i Jerry.Rozpakowaliśmy się i poszliśmy do studia tanecznego.Weszliśmy,a naszym oczą ukazał się wielki parkiet taneczny i mnóstwo kamer.
-Chodźcie-powiedział Jerry i weszliśmy do środka.
-Witajcie w ‘Taniec Rządzi w Chicago’!Jestem Gary Wilde,prowadzący!A wy to kto?-zapytał niewysoki mężczyzna.
-Jestem Jerry Martinez.A to:Kim,Jack,Eddie,Milton i Garce-przedstawił nas Garyemu.
-Ach to ty występujesz w sobotę gościnnie?-zapytał Gary.
-Tak.Ja-potwierdził Jerry.
-Świetnie!Poznajcie nasze najlepsze tancerki.Rocky,CeCe!-krzyknął Gary.
-Cześć jestem Rocky.A to CeCe.A ty pewnie jesteś Jerry?-zapytała Rocky.
-Tak.A to Jack,Kim,Eddie,Milton i Grace-przedstawił nas.
-Hejka!-pisnęła CeCe.
-Cześć-odpowiedziałam-Masz fajną bluzkę-powiedziałam do CeCe.
-Dzięki.A ty…Śliczna jesteś-pisnęła ruda dziewczyna.
Czyli wiemy już która jest ta ‘głupia’.Więc Rocky jest ta mądra.Nagle podszedł do nas wysoki opalony chłopak.
-Hej Rocky,CeCe.I…Wy…-przywitał się.
-Hej Ty.To Kim,Jack,Jerry,Milton,Eddie i Grace-przedstawiła nas brunetka.
-Am…Rocky?To twój chłopak?-zapytałam.
-Coś ty!Ty to mój brat-to drugie zdanie powiedziała ciszej.
-Tak.A to Duce-powiedziała CeCe.
-Hej-przywitaliśmy się.
-Po raz 10.To Kim,Jack,Jerry,Eddie,Milton i Grace-znów przedstawiła nas Rocky.
***
Jerry od 3 godz. ćwiczył choreografię,a my się nudziliśmy.CeCe,Jack,Rocky i Eddie gdzieś zniknęli.Siedziałam sama z Miltonem i wysłuchiwałam niekończących się kazań o chlorofilu itd.
-Milton!Milton…To naprawdę bardzo ciekawe,ale ja…mam już trochę tego dość-powiedziałam szczerze.
-Ok-odpowiedział Milton i wyciągnął książkę z plecaka.
-Idę się przewietrzyć-Milton tylko pokiwał głową.
Wyszłam ze studia,a tam zobaczyłam…

Next jutro,albo i dwa.Na dziś tyle.Dobranoc!:***

6 komentarzy:

  1. OOOooo dlaczego przerywasz????!!!Hehe CeCe to ta głupia!!Ty sobie nie wyobrażasz jak ja jej nie lubie!Ale ciebie Koffam!!
    Czekam na nexta!!:**
    Noi przez to, że przerwałaś nie będę mogła dzisiaj spaćććććććććć!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Na pewno będziesz mogła.A ja też nie lubie CeCe,ale jej głupota jest aż śmieszna.Też Cb Kocham<333

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze jak oglądam Taniec Rządzi to sie z niej śmieje!!A i dziękuje Ci bardzo za te miłe komentarze na moim blogu!<3
      Jesteś KOCHANA!!

      Usuń
  3. Nie ma sprawy.Ty jesteś kochana,kochan<333

    OdpowiedzUsuń