sobota, 16 lutego 2013

Rozdział 22 cz.2

                                      
Jedzenie było nawet jadalne,a dojo ozdobione jak jeszcze nigdy.Wszyscy siedzieli i rozmawiali.Gdy jedzenie znikło ze stołu,przyszedł czas na składanie życzeń.Podczas tej czynności dziewczęta uroniły nie jedna łzę.Później wszyscy zaczęli się bawić.Około 15:30 paczka przyjaciół wyszła z dojo,kierując się do domu.
-Powinnam zanieść ciuchy do pralni-oświadczyła Kimberly wchodząc do mieszkania.
-Pomogę Ci-powiedział Jack i razem z Kim pomknął na górę.
Reszta przyjaciół usadowiła się wygodnie na kanapie.Nie mieli nic do roboty,więc próbowali się wzajemnie rozśmieszać.Oczywiście jako pierwszy pękł Jerry.Reszta starała się nie śmiać,co im nawet wychodziło.Kim i Jack wyszli z domu do pralni.Nieśli dwa pełne kosze z brudnymi ubraniami.

Szli zaśnieżonymi ulicami.Co jakiś czas ze sterty brudnych ciuchów spadał podkoszulek,czy skarpetka.Kim cały czas przystawała żeby odsapnąć.
-Lepiej by było,gdybyśmy pojechali samochodem-oświadczyła wreszcie blondynka.
-Racja-przytaknął jej towarzysz i poszli dalej.
Do pralni było już niedaleko.Kimberly była bardzo zdeterminowana,aby zanieść tam te ubrania.W końcu weszli do pralni.Ustawili ciężkie kosze na płytakach.po czym zabrała je pracownica pralni.Oświadczyła,że ubrania będą gotowe do odbioru jutro.Zapisała nazwisko.Kim i Jack byli już wolni.Postanowili,że zanim pójdą do domu,odwiedzą park.

Tym czasem,atmosfera w domu Kimberly była tak gęsta,że dałoby się ją kroić nożem.Poszło o to,że Jerry nie umie zachować powagi.On się o to obraził.Grace obraziła się na Miltona i Julie,że tak powiedzieli.A oni na nią za to że się na nich obraziła.Siedzieli odwórcni do siebie plecami.Co jakiś czas słychać było odchrząkiwanie Jerryego,oraz westchnienia Julie.W końcu Grace zajęła się przeglądaniem czasopism leżących na stoliku.Jerry grał na tefelonie,a Julie i Milton oglądali program przyrodniczy.

Zaczynało się już ściemniać.Gołąbki postanowiły wracać do domu.Po drodze Kim zauważyła wielką zaspę śniegu.
-Przeskoczę ją!-rzuciła wyzwanie swojemu chłopakowi.
-Zobaczymy-niedowierzał brunet.
Kimberly odsunęła się parę kroków do tyłu.Wzięła głęboki rozpęd i…Wpadła w zaspę!
-Haha!Ale Ci się udało!Haha!-Jack tarzał się ze śmiechu.
-Tak Ci wesoło?Ok-powiedziała blondynka.
Chwyciła Andersona za nogawkę od spodni.Pociagnęła go w swoją stronę.Zanim chłopak zdążył cokolwiek zakumać,leżał twarzą w śniegu.
-Hihi!-zaśmiała się blondynka.
Wstała z zaspy.Podała rękę Jackowi.Ten chwycił ja i za chwilę już stał.Poszli do domu.

-Jerry!Jesteś kompletnym…-Julie przerwali Jack i Kim wchodzący do domu.
-Hej Wam!Widzę,że się dobrze bawicie!-zaśmiała się blondynka,wieszając kurtkę na wieszaku.
-Taaa…My właśnie…-jąkała się Julie.
-Bawimy się w dokończ zdanie!-powiedział szybko rudy chłopak.
-Jasne-mruknęła Kimberly.
-To my też się bawimy!-oznajmił brunet-Wy bardzo słabo…-zaczął.
-Kłamiecie!-skończyła blondynka.
Wyjaśnili sobie o co poszło.Przeprosili się.Było OK.No prawie,bo Jerry nadal był zły,że Julie stwierdziła,że nie umie zachować powagi.

Wieczorem dziewczyny oglądały’CSI:Kryminalne zagadki Las Vegas 7’.Chłopaki siedzieli obok i marudzili.Za 30 min. Serial się skończył wszyscy poszli do pokoju Kim.Grace i Kim jak co wieczór,szukały informacji o Miley Cyrus.Chłopaki oglądali TV,a Julie czytała książkę do chemii.Ferie wypadały im od razu po świętach.Mieli dużo czasu np.na odrobienie pracy domowej,o której zresztą większość zapomniała.Około 23:30 wszyscy poszli spać.

Kimberly obudziły trzaski dochodzące z dołu.Wstała szybko z łózka.Zeszła na dół.Zobaczyła zbitą szybę w oknie.A obok Jacka leżącego na Jerrym.
-Co wy robicie?-zapytała zaspanym głosem blondynka.
-Jerry stukł szybę!-odpowiedział szybko Anderson.
-Bo zabrałeś mi pilota!-piszczał Jerry.
-Ok!Nie obchodzi mnie czy zabrał Ci pilota czy nie!Mamy większy problem!-krzyczała Kim-Tą szybę!!!!!
-Spoko.Szklarz w drodzę-oznajmiła Grace zjeżdżając po poręczy schodów.
-Dzięki-odpowiedziała Kim.
Poszła do pokoju się przebrać.Za chwilę zeszła na dół ubrana(szara bluzka z cekinową gwiazdą na środku,żółte leginsy,biały sweterek na guziki,czarne trampki z mandarynkowymi sznurówkami).
-Coo…Co się stało z szybą?-zapytała blondynka widząc naprawioną szybę.
-Szklarz naprawił-odpowiedziała Julie nie odrywając wzroku od telewizora.
W tedy ze schodów zjechała Grace,lądując prosto na Kim.Dziewczyny podniosły się z ziemi i przysiadły do przyjaciół siedzących na kanapie.

Na dzisiaj tyle.Jutro nie wiem czy będzie,a jak będzie to po południu bo jadę do kina.
                                                    

4 komentarze:

  1. Fajny film!Po zastanowieniu postanowiłam założyć bloga http://kick-love-faith-hope.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Trochę nudnawy,ale ujdzie...A i super z tym blogiem!Powodzenia z pisaniem!!!!

    OdpowiedzUsuń