Dojechaliśmy do Seaford.Poszliśmy do mojego domu i położyliśmy się na kanapie.Byliśmy wykończeni.Chciałam zasnąć,gdy poczółam ogromny ból.Brzuch bolał mnie niemiłosiernie.Ostatnie co pamiętam,to..tylko ciemność..
***
Obudziłam się w..Sali szpitalnej..Znów!Znów,jestem w tym okropnym miejscu.Czemu ja mam w życiu takiego pecha?Rozejrzałam się po pokoju,wolno ruszając głową.Na krzesłach obok mojego łóżka spał Jack i Grace.Wszystko mnie bolało.Głowa,brzuch..Czułam jakby coś rozdzierało mnie od środka..Nie mogłam mówić.Chociaż chciałam,to nie dawałam rady.Za każdym razem,kiedy tylko otwierałam usta,nie wydobywał się z nich żaden dźwięk.Chwyciłam telefon,leżący na szafce przy łóżku i napisałam SMS-a do Grace.Za chwilę,telefon mojej przyjaciółki zadzwonił i odczytała SMS-a.
-A nie możesz ty mu powiedzieć jak już wstałaś?-zapytała Quesher.
Pokiwałam tylko lekko głową na nie.Strasznie mnie to bolało,ale musiałam jakoś odpowiedzieć Grace.
–Jack,Jack-Grace tyrpała Andersona w celu obudzenia go.
–Jack,Jack-Grace tyrpała Andersona w celu obudzenia go.
-Cooo?-zapytał ziewając.
-Kim prosi,żebyś poszedł do domu się przespać-powiedziała moja przyjaciółka.
-Nie ma takiej opcji.Ja zostanę tu choćby nie wiem co-zaprzeczył chłopak.
-Jack..idź do domu..się przespać..-poprosiłam cicho.
-Ale nie mogę Cię tu tak zostawić-odpowiedział brunet.
-Jack..dam radę..idź..-nawet mówienie sprawiało mi ogromny ból.
Jack spuścił głowę i wyszedł z Sali.Wszystko co robiłam,wliczając oddychanie sprawiało mi ból.Nie mogłam się przekręcić na łóżku na drugą stronę,bo wszystko mnie bolało.Nie wiedziałam właściwie co mi jest.Do Sali wszedł lekarz.
-Panie dokorze..co mi..właściwie..jest?..-zapytałam resztką sił.
-Jest pani chora na czerwonkę-powiedział lekarz.
-Co!?-pisnęłam razem z Grace.
-A pani to..?-zapytał lekarz.
-Ja to jej skrzydłowa,jej wsparcie,jej..-popatrzyłam na nią złowrogo-Znaczy jej przyjaciółka.
-To pani przyjaciółko..Proszę wyjść!-nakazał lekarz.
-Ale..
-Ale już!
-Pa Kim.
Uśmiechnęłam się słabo.Lekarz zbadał mnie,zapisał coś i podał antybiotyk.Ale to było gorzkie!Fuu..Ale jak lek to lek.Potem lekarz kazał mi spaś.Jasne!Jakby to było takie proste!
***
Dzisiaj w końcu nadszedł dzień kiedy mnie wipisują!Jupi!!!!!!!!Moi przyjaciele codziennie przychodzili i mnie odwiedzali.W prawdzie nadal mnie wszystko boli,ale mogę już chodzić i mówić.Siedziałam w tej norze trzy tygodnie.Za chwilę skończą się wakacje,a ja co?A ja nic tylko szpital!Wstałam i ubrałam się:
Zabrałam swoje rzeczy i wyszłam z Sali szpitalnej.Razem z przyjaciółmi pojechałm prosto na..egzamin na prawo jazdy.Czuję się już lepiej i chyba mogę zdawać na prawko.Dojechaliśmy na miejsce,a ja wyszłam z auta.Przyjaciele pożyczyli mi szczęścia i poszłam.
***
Za jakiś czas wróciłam.Dziwne,że wszyscy jeszcze czekali.
-I co?-zapytała Grace.
-Noo..Zdałam!-krzyknęłam szczęśliwa.
Wszyscy wyskoczyli(dosłownie)z auta i zaczęli mi gratulować.W końcu będę mogła jeździć moim autkiem.Ale się cieszę!Pojechaliśmy do domu.Nadal nie mogłam uwierzyć,że za dwa dni dostanę prawko.Chyba,że za te dwa dni umrę.Przy moim ‘szczęściu’ wszystko jest możliwe.Jack dał mi poprowadzić.Jedyne co mnie rozpraszało to Milton,który ciągle paplał żebym uważała,jechała powoli itd..
-Milton!-krzyknęłam zatrzymując się na światłach-Dam radę,spokojnie bez twojej ‘cennej’ pomocy.
Potem Milton siedział już cicho.Jechaliśmy i gdy już mieliśmy wjechać na mój podjazd,zobaczyłam coś,co zmoziło mnie zupełnie..
To tak,zaczynamy wywód.Dziś wieczorkim może next.Jutro i przez cały tydzień NIE BĘDZIE.Czemu?Skończyły mi się ferie i mam szkołę.Ewentualnie w piątek,ale nie wiem.NA 100% w weekend,ale po jednym.W ciągu tygodnia,aż do wakacji nie będzie.Chyba,że w przerwie wielkanocnej,ale nie wiem.Więc podsumujmy:
1)Nie ma rozdziałów w tygodniu,ewentualnie w piątki.
2)W weekendy,ale po jednym.
3)W przerwie wielkanocnej może napisze,ale nie wiem.
4)Będę się tak z tym cackać do wakacji-ale to tylko parę miesięcy więc wytrzymacie.
5)Na drugim blogu,też informacje będą żadziej.
6)Rozdziały będą krótsze i mniej ciekawe bo mam szkołę i nie mam czasu wymyślać rozdziałów,a beż wcześniejszego obmyślenia pisze lipne rozdziały.
7)Kocham Was<333
8)Pa..<33