niedziela, 24 lutego 2013

Rozdział 33

Dojechaliśmy do Seaford.Poszliśmy do mojego domu i położyliśmy się na kanapie.Byliśmy wykończeni.Chciałam zasnąć,gdy poczółam ogromny ból.Brzuch bolał mnie niemiłosiernie.Ostatnie co pamiętam,to..tylko ciemność..
***
Obudziłam się w..Sali szpitalnej..Znów!Znów,jestem w tym okropnym miejscu.Czemu ja mam w życiu takiego pecha?Rozejrzałam się po pokoju,wolno ruszając głową.Na krzesłach obok mojego łóżka spał Jack i Grace.Wszystko mnie bolało.Głowa,brzuch..Czułam jakby coś rozdzierało mnie od środka..Nie mogłam mówić.Chociaż chciałam,to nie dawałam rady.Za każdym razem,kiedy tylko otwierałam usta,nie wydobywał się z nich żaden dźwięk.Chwyciłam telefon,leżący na szafce przy łóżku i napisałam SMS-a do Grace.Za chwilę,telefon mojej przyjaciółki zadzwonił i odczytała SMS-a.
-A nie możesz ty mu powiedzieć jak już wstałaś?-zapytała Quesher.
Pokiwałam tylko lekko głową na nie.Strasznie mnie to bolało,ale musiałam jakoś odpowiedzieć Grace.
–Jack,Jack-Grace tyrpała Andersona w celu obudzenia go.
-Cooo?-zapytał ziewając.
-Kim prosi,żebyś poszedł do domu się przespać-powiedziała moja przyjaciółka.
-Nie ma takiej opcji.Ja zostanę tu choćby nie wiem co-zaprzeczył chłopak.
-Jack..idź do domu..się przespać..-poprosiłam cicho.
-Ale nie mogę Cię tu tak zostawić-odpowiedział brunet.
-Jack..dam radę..idź..-nawet mówienie sprawiało mi ogromny ból.
Jack spuścił głowę i wyszedł z Sali.Wszystko co robiłam,wliczając oddychanie sprawiało mi ból.Nie mogłam się przekręcić na łóżku na drugą stronę,bo wszystko mnie bolało.Nie wiedziałam właściwie co mi jest.Do Sali wszedł lekarz.
-Panie dokorze..co mi..właściwie..jest?..-zapytałam resztką sił.
-Jest pani chora na czerwonkę-powiedział lekarz.
-Co!?-pisnęłam razem z Grace.
-A pani to..?-zapytał lekarz.
-Ja to jej skrzydłowa,jej wsparcie,jej..-popatrzyłam na nią złowrogo-Znaczy jej przyjaciółka.
-To pani przyjaciółko..Proszę wyjść!-nakazał lekarz.
-Ale..
-Ale już!
-Pa Kim.
Uśmiechnęłam się słabo.Lekarz zbadał mnie,zapisał coś i podał antybiotyk.Ale to było gorzkie!Fuu..Ale jak lek to lek.Potem lekarz kazał mi spaś.Jasne!Jakby to było takie proste!
***
Dzisiaj w końcu nadszedł dzień kiedy mnie wipisują!Jupi!!!!!!!!Moi przyjaciele codziennie przychodzili i mnie odwiedzali.W prawdzie nadal mnie wszystko boli,ale mogę już chodzić i mówić.Siedziałam w tej norze trzy tygodnie.Za chwilę skończą się wakacje,a ja co?A ja nic tylko szpital!Wstałam i ubrałam się:
                                              
Zabrałam swoje rzeczy i wyszłam z Sali szpitalnej.Razem z przyjaciółmi pojechałm prosto na..egzamin na prawo jazdy.Czuję się już lepiej i chyba mogę zdawać na prawko.Dojechaliśmy na miejsce,a ja wyszłam z auta.Przyjaciele pożyczyli mi szczęścia i poszłam.
***
Za jakiś czas wróciłam.Dziwne,że wszyscy jeszcze czekali.
-I co?-zapytała Grace.
-Noo..Zdałam!-krzyknęłam szczęśliwa.
Wszyscy wyskoczyli(dosłownie)z auta i zaczęli mi gratulować.W końcu będę mogła jeździć moim autkiem.Ale się cieszę!Pojechaliśmy do domu.Nadal nie mogłam uwierzyć,że za dwa dni dostanę prawko.Chyba,że za te dwa dni umrę.Przy moim ‘szczęściu’ wszystko jest możliwe.Jack dał mi poprowadzić.Jedyne co mnie rozpraszało to Milton,który ciągle paplał żebym uważała,jechała powoli itd..
-Milton!-krzyknęłam zatrzymując się na światłach-Dam radę,spokojnie bez twojej ‘cennej’ pomocy.
Potem Milton siedział już cicho.Jechaliśmy i gdy już mieliśmy wjechać na mój podjazd,zobaczyłam coś,co zmoziło mnie zupełnie..

To tak,zaczynamy wywód.Dziś wieczorkim może next.Jutro i przez cały tydzień NIE BĘDZIE.Czemu?Skończyły mi się ferie i mam szkołę.Ewentualnie w piątek,ale nie wiem.NA 100% w weekend,ale po jednym.W ciągu tygodnia,aż do wakacji nie będzie.Chyba,że w przerwie wielkanocnej,ale nie wiem.Więc podsumujmy:
1)Nie ma rozdziałów w tygodniu,ewentualnie w piątki.
2)W weekendy,ale po jednym.
3)W przerwie wielkanocnej może napisze,ale nie wiem.
4)Będę się tak z tym cackać do wakacji-ale to tylko parę miesięcy więc wytrzymacie.
5)Na drugim blogu,też informacje będą żadziej.
6)Rozdziały będą krótsze i mniej ciekawe bo mam szkołę i nie mam czasu wymyślać rozdziałów,a beż wcześniejszego obmyślenia pisze lipne rozdziały.
7)Kocham Was<333
8)Pa..<33

sobota, 23 lutego 2013

Rozdział 32

Ten rozdział dedykuje wspaniałej,niezastąpionej,kochanej,utalentowanej Ola Laa.Kocham Cię kochana<333
-CO!-pisnęliśmy równo..
I..Obudziłam się!Usiadłam na łóżku i patrzyłam na śpiącego Jacka.Grace spała w łóżku obok mojego.Spojrzałam na listę która leżała na półce obok mojego łóżka.Była 8,a o 9 przychodzi obsługa hotelowa posprzątać.Przypomniałam sobie mój sen.Było mi tak miło,gdy śniłam.Wzięłam telefon do ręki.Przez chwilę wahałam się co zrobić,ale w końcu zdecydowałam.Wybrałam numer Jacka i napisałam SMS-a:
”Jack.Miałam sen,który otworzył mi oczy.Po pierwsze nie pasujecie z CeCe,a po drugie Eddie nie pasuje do Rocky.Ale najważniejsze jest to,że my do siebie pasujemy.Teraz to wiem.To jak będzie..Wrócimy do siebie?”
Wysłałam.Za chwilę telefon Jacka zawibrował.Jack odwrócił się,a ja udałam,że śpie.Otworzyłam lekko jedno oko.Zobaczyłam,że Jack odczytywał SMS-a z dziwną miną.Za chwilę zaczął coś pisać na telefonie,po czym go odłożył.Mój telefon zawibrował i teraz to Jack udawał,że śpi.Wzięłam telefon do ręki i odczytałam SMS-a.
”Kimcia.Po pierwsze,to.Ja i CeCe?Masz zwariowane sny!Po drugie.Rocky nawet pasuje do Eddiego.Po trzecie.Zadaje sobie to pytanie od miesięcy.Jasne,że tak!”
Ucieszyłam się jak odczytałam tego SMS-a.Wstałam z łóżka i poszłam do łazienki.Wzięłam prysznic.Uczesałam włosy.Zrobiłam makijaż.Ubrałam się:
                                               
Wyszłam z Łazinki i włożyłam telefon do torebki.
-A ty co?Na bankiet idziesz?-zapytała Grace.
-Nie koniecznie..Jak im powiemy?-to drugie zdanie szepnęłam cicho do Jacka.
-Przez SMS-a.Ty napisz do Grace i Eddiego.Ja do Jerryego i Miltona-szepnął do mnie brunet.
-Ok.-odpowiedziałam i wyjęłam telefon.
Napisałam do Grace i Eddiego.Od razu dostałam odpowiedź:
”Genialnie!Gratulacje!”-napisała Quesher.
”Super Kim.Znowu tylko ja jestem singlem..”-napisał Eddie.
”Oj przestań.Przeżyjesz to jakoś”-odpisałam mu.
-Cooooooooooo!!!!!!!!!!??????????-pisnął Jerry wchodząc do pokoju.
-Tooooooo.-odpowiedziałam razem z Jackiem.
***
Ładnie ubrana;
                                            
 siedziałam z przyjaciółmi w autobusie do domu.Jerry pokazał już co umie w telewizji.Przy okazji poznaliśmy również:Gunthera i Tinke,którzy są Hessenhefferami!Znowu z Jackiem byliśmy parą i wszystko było po staremu.Spałam mu właśnie na ramieniu,gdy obudził mnie dźwięk mojego telefonu.
~Rozmowa telefoniczna~
Ja:Halo?
Mama:Hej córciu!
Ja:Hej mamo.Co jest?
Mama:Wiesz.Uznałam,że masz już 16 lat i pomyślałam,że..
Ja:Zgaduje.Masz bardzo dobrze płatną pracę w Paryżu,a możesz mieć jeszcze lepszą ale na stałe.I chcesz mi powiedzieć,żebym zamieszkała sama,a ty zostaniesz na stałe w Paryżu i będziesz mnie odwiedzać w niektóre weekendy.
Mama:Tak,ale jeszcze..
Ja:I rodzice reszty moich przyjaciół tak samo?
Mama:Tak.I jeszcze..
Ja:I mamy razem mieszkać?
Mama:Tak i jeszcze..
Ja:Mam zdawać na prawko?
Mama:Tak.To wszystko.Kocham Cię.Pa.
Ja:Ja Ciebie też.Pa<333
Rozłączyłam się.Opowiedziałam o wszystkim wszystkim i ucieszyli się.Ale ja bałam się egzaminu na prawko.Ale w końcu muszę to zrobić.Jack jak tylko skończył 16 lat to zdawał,a ja co?Czekam cały rok?O nie!Tak się nie bawimy!W poniedziałek zdaje egzamin na prawko!A we wtorek płacę za kolizję.Nie no bez żartów.Nie będzie żadnej kolizji.

Next jutro.Ten nudny,ale weny nie miałam.Kocham Was<333