-Już 3?! Ehh.. W godzinę nie wyrobię się. Nie ma takiej opcji –mówiłam sama do siebie.
Wstałam z łóżka i poszłam do łazienki. Wzięłam zimny prysznic. Wyszłam z pod prysznica owijając się ręcznikiem, bo zapomniałam ubrań z pokoju. Weszłam do swojej oazy i otworzyłam szafę. Nigdy nie miałam problemu z wyborem stroju. Nigdy, aż do dzisiaj. Przez kilka minut wgapiałam się w sterty ubrań, szukając wzrokiem odpowiedniego zestawu na dziś. Po pewnym czasie wybrałam strój. Weszłam z powrotem do łazienki i ubrałam: białą bluzkę z *Hello Kitty* na środku, szare rurki i żółte conversy. Po chwili wyszłam z łazienki ubrana. Zabrałam moją walizkę i zeszłam na dół. Zakładając płaszcz spojrzałam na telefon:
-Już jest 3.20?! Zaraz będę martwa! –powiedziałam sama do siebie i szybkim krokiem wyszłam z domu.
Na początku ciągnęłam walizkę po ulicy, ale w tedy szłam za wolno. Złożyłam rączkę, tym samym biorąc walizkę za uchwyt i niosąc ją swobodnie w ręce. Przyspieszyłam jeszcze bardziej i zaczęłam biec, aby się nie spóźnić. Idealnie 4.29 doszłam na lotnisko. Zobaczyłam moich przyjaciół i razem poszliśmy do bramki nr 4.
Siedzieliśmy w samolocie, który od jakichś 30 minut leciał. Są trzyosobowe siedzenia. Ja, Grace i Julie. Jack, Jerry i Eddie. Milton siedzi z Rudy’ m i Bobby ‘m. Z Grace ciągle gadałyśmy o wszystkim i o niczym. Julie czytała magazyny o fizyce i chemii.
-Grace. Mam pytanie –zaczęłam.
-Tak.. –dziewczyna rozłożyła się na fotelu.
-jaki ty w ogóle masz pas w karate? Tak samo ty Julie? –zapytałam.
-Biały! –powiedziały razem obojętnie.
-Super! –powiedziałam na głos –Po nas.. –mruknęłam pod nosem.
Położyłam się na fotelu i próbowałam zasnąć. Była dopiero 5 rano, a ja potrzebuje o wieleeee(eeee) więcej godzin snu. Po jakichś 30 minutach próby zaśnięcia, otworzyłam oczy i popatrzyłam po moich przyjaciołach. Wszyscy spali jak zaklęci. Z wyjątkiem Miltona, który nie wiadomo do kogo nawijał o chemii. Być może mówił do Rudy’ ego i Bobby’ ego i przez to zasnęli?? Nie wiem, w każdym razie mnie to zanudziło do tego stopnia, że zasnęłam.
***
Jest 2 w nocy. Dopiero co dolecieliśmy do Japonii. Idziemy do hotelu, który jest 15 minut drogi od lotniska. -Rudy.. Daleko jeszcze..? –pytałam senseia co 2 minuty.
-W prawdzie to w końcu nie daleko. Oto nasz hotel –Gillepsie wskazał na ogromny słoto –srebrny budynek.
Weszliśmy do hotelu. Najpierw weszliśmy do gigantycznego holu. Na każdej ścianie wisiały wielkie okna. Na podłodze leżały czerwono - bordowe dywany. Kidy podniosłam głowę zobaczyłam, że żyrandol to gigantyczny zbiór kryształków i żaróweczek. W rogu holu była recepcja. Po bokach stały skórzane sofy i fotele. Po środku stał szklany stolik, podświetlany od dołu.
-WoW.. –tylko tyle zdołaliśmy wydusić, gdy zobaczyliśmy wnętrze hotelu.
-Sam się tego nie spodziewałem –powiedzieli równocześnie Rudy i Bobby.
-Czemu mówicie równocześnie? –zapytał Eddie.
-Co? Wcale nie! –zaprzeczyli znowu równocześnie.
-Ta, jasne.. –mruknęłam razem z Jackiem.
-A Wy czemu mówicie razem? –droczył się Rudy.
-Co?! My? Nie! –zapiszczeliśmy razem.
-Ok! Dosyć tego! –rozkazał Wasabi.
Podeszliśmy do recepcji i zameldowaliśmy się na nazwisko Bobby’ ego. Dostaliśmy klucze do pokoi i poszliśmy długim korytarzem do windy. Przemierzając korytarz widzieliśmy wiele obrazów w złotych ramach. Jerry przywołał windę. Weszliśmy do środka i doznaliśmy kolejnego szoku. Winda była obita lustrami. W miejscach wolnych od luster przewijała się złota tkanina. Guziki z numerami pięter były ‘ schowane’ w kryształowych osłonkach. Podłoga wyłożona była kafelkami o srebrnym motywie. U góry wisiał żyrandol wyglądający jak moneta. Nacisnęłam guzik z numerem 3. Wjechaliśmy do góry. Wyszliśmy z windy wchodząc na kolejny cudowny korytarz.
-Nie boją się, że ich okradną? –zapytałam sama siebie.
Dzielę pokuj z Grace i Julie(134), Jack z Jerry’ m(135), Milton z Eddie’ m(136), a Rudy z Bobbym(137). Weszłyśmy do naszego pokoju i otworzyłyśmy szeroko buzie ze zdziwienia. Na środku pokoju stał szklany stolik, a po bokach fotele obite kawową skórą. Zamiast jednego wspólnego pokoju, miałyśmy trzy osobne. Po obu stronach pokoju znajdowały się drzwi. Z prawej strony jedne, z lewej dwoje drzwi. Bez słowa wpadłyśmy do pierwszych lepszych drzwi. Mój pokoju był obłędny. Na środku znajdowało się gigantyczne łóżko z baldachimem. Po obu stronach łóżka stały półki nocne, obite złotą tkaniną. Koło drzwi wejściowych stała gigantyczna, srebrna szafa i półka. Na ścianie naprzeciwko łóżka wisiał telewizor. Na jednej ze ścian wisiał kinkiet, wyglądający jak kwiat lilii. Tyle, że był złoto – srebrny. Na północnej stronie były drzwi do łazienki. Weszłam tam i o mało nie zemdlałam(nie będę opisywać łazienki, bo na opisywanie hotelu zejdzie z pół rozdziału. W każdym razie była wielka i bogato urządzona :D). Nie wiedziałam jak mam zareagować, więc po prostu zaczęłam piszczeć na cały głos. Akurat tak się złożyło, że Julie i Grace zaczęły piszczeć w tym samym czasie. Wybiegłam z pokoju, szybciej niż myślałam, że umiem. Razem z dziewczynami spotkałam się na środku pokoju. Dobiłyśmy do siebie i poupadałyśmy na ziemię. Zaczęłyśmy się śmiać, jednak za chwilę wstałyśmy. Złapałyśmy się za ręce i skacząc piszczałyśmy na cały hotel. Nawet nie zauważyliśmy jak w drzwiach stanęła reszta naszej paczki. Patrzyli na nas jak na wariatki.
-Fałszywy alarm –powiedział rudy i razem z Bobby’ m wyszedł z pokoju.
-A Wy co? –zapytałam widząc, że reszta chłopaków nie wychodzi.
Wtedy popatrzyli na nas. Uśmiechnęliśmy się równocześnie. Zaczęliśmy w tym samym skakać i krzyczeć: ‘Udało nam się!’. Tak konkretnie to udało nam się mieszkać w tym hotelu, który nie przypomina hotelu. To raczej ekskluzywna willa. Skakaliśmy i krzyczeliśmy tak dobre 20 minut, aż kompletnie nie opadliśmy z sił. Upadliśmy na fotele i dywan. Ciężko było nam złapać oddech. Zaśmiałam się, a reszta odwzajemniła mój gest. Przemierzyłam cały pokuj wzrokiem, zatrzymując się na drzwiach, które powoli się otwierały. W końcu otwarły się i stanął w nich..
Jest świetnyyyyyyyyyyy<3333333
OdpowiedzUsuńDziękuje za dedykacje!!
I wcale nie jest nudny jest BOSKI Słyszysz boski!!!
Czekam na nexta!!
Słyszę,ale się nie zgadzam.
UsuńKochana boskie rozdziały to ty piszesz nie ja.
Słyszysz?Nie ja,ty!
I nie ma za co dziekować.
Next w środę<33
A ty kochana czemu nie piszesz nowego?
Ten rozdział jest BOSKI, BOSKI, BOSKI, BOSKI i jeszcze raz BOSKI . <33 Dziękuję bardzo za dedyczkę ♥ Czekam na nexta :3
UsuńDoskonale wiesz kiedy next.
UsuńA KOSKI TO ON NIE JEST!!!
Laski kiedy to do was dotrze?!<333