~Oczami narratora~
Jest końcówka kwietnia. Uczniowi Seaford High School nie mogą usiedzieć na miejscach. Jeszcze tylko dwa miesiące i wakacje. Ale co się z tym wiąże? Matura. A po maturze już tylko Collage(Koledż) i dorosłość. I pomyśleć, że tak niedawno cała ta historia dopiero się zaczynała. Koniec trzeciej liceum wiąże się z poważnymi planami na przyszłość. Uczniowie którzy aktualnie mieli lekcje w Sali nr 47, słuchali o przemianie wody w lód, gdy do klasy wszedł dyrektor.-Przepraszam za przerwę w lekcji, ale potrzebuje pani, pani Ackerman. Musi pani pomóc mi przy wypełnianiu papierów –powiedział dyrektor.
-Dobrze. Dzieci przepiszcie to co jest na tablicy. Wrócę za 10 minut –powiedziała nauczycielka i na palcach wybiegła z klasy za dyrektorem.
~Oczami Kim~
Uczniowie pokiwali tylko głowami, ale wraz z zamknięciem drzwi, odwrócili się i zaczęli rozmawiać. -Wierzycie w to? Jeszcze dwa miesiące i kończymy szkołę. Na dobre –cieszył się Jack.
-Whoooo!!! –zapiszczał Jerry.
-Ale wiecie, że jeszcze Collage? –zapytałam z uśmiechem.
-A po co komu Collage? Wystarczy, że zdamy liceum i koniec –Jerry był wielce pewien w swoim przekonaniu.
-Jak to po co? Dobra może ty nie pójdziesz na studia, ale inni być może to zrobią. Jerry wiesz, że na przykład dla Miltona i Julie to sens życia –tłumaczyłam Latynosowi, który patrzył na mnie wzrokiem typu: ‘Wiem co mówisz, ale mnie to nie obchodzi’.
-Właśnie Jerry. Nie wieżę, że chodzę z kimś tak nieogarniętym –westchnęła Grace.
-Racja. Jerry jesteś kompletnie.. –przerwał mi ktoś wchodząc do klasy.
-Rudy?! –pisnęliśmy razem, a cała klasa popatrzyła na nas jak na wariatów.
Do klasy wchodzi sobie jakiś mężczyzna, my ni z tond, ni z owąd, znamy jego imię i krzyczymy je na całą klasę.
-O cześć dzieciaki –sensei chodził po klasie z rękami założonymi z tyłu.
-Co ty tu robisz? –zapytał Jack.
-Zaraz się przekonacie –szepnął rudy oglądając(jak to nazywa) ‘wynalazek z kulkami’.
Popatrzyliśmy po sobie robiąc zdziwione miny. Co Rudy kombinuje? Czemu tu jest? I czemu właściwie rozwalił pani Ackerman ‘wynalazek z kulkami’?
-A tak w ogóle, Kim, powinnaś coś wiedzieć –zaczął Jack.
-Bo.. –zaczął Eddie.
-Grace.. –ciągnął dalej Milton.
-Jak byłaś.. –dodał Jerry.
-W San Francisco.. –mruknęła Grace.
-Dołączyła.. –powiedziała Julie.
-Do dojo –skończył Jack.
-Niespodzianka! –pisnęła Grace.
-Super! W końcu nie będę jedyną dziewczyną w dojo! –ucieszyłam się.
W tej chwili do klasy weszła pani Ackerman i patrząc na Rudy’ ego powiedziała:
-A co się tutaj dzieje? I kim pan jest?
-Jestem Rudy Gillepsie i przyszedłem zapytać, czy mogłem zabrać paru uczniów na chwilę? –spytał Rudy.
-Oczywiście. Na ile dni im wpisać zwolnienia? –zapytała pani nauczycielka.
-Dwa tygodnie –szepnął prawie niesłyszalnie.
-Dobrze –nauczycielka otworzyła dziennik.
-A Wy co tu jeszcze robicie? –skarcił nas wzrokiem Gillepsie.
Szybko zabraliśmy książki i plecaki i wyszliśmy z klasy. Podeszliśmy do wejścia głównego. Kiwnęliśmy równo głowami i wyszliśmy na dwór. Rudy’ ego jeszcze nie było więc usiedliśmy na ławce. Zaczęliśmy rozmawiać o tym, co Rudy nam chce powiedzieć.
Za chwilę sensei wyszedł ze szkoły. Wstaliśmy z ławki i podeszliśmy do niego.
-mam dla Was świetną wiadomość –zaczął Rudy.
-Super! Ale o co chodzi z tymi dwoma tygodniami zwolnienia? –zapytałam.
-Właśnie o to chodzi. Jutro rano jedziemy na turniej karate do.. Japonii! -powiedział wesoło sensei.
-Aaaaaa!!! –zaczęłam się drzeć razem z Grace.
-Super!! –krzyczeli chłopcy.
-To idźcie do domu się spakować. Jutro o 4.30 mamy samolot. Będziecie walczyć przeciwko dojo z Japonii, Miami i Nowego Yorku –powiedział sensei.
Gdy tylko skończył mówić jak torpedy popędziliśmy do domu. Biegliśmy ile sił w nogach. W połowie drogi Jack i Jerry wzięli mnie i Grace na barana. Kiedy wbiegliśmy na nasza ulicę chłopcy postawili nas i biegłyśmy same. Wszyscy już byli w domach, zostałam tylko ja i grace i Julie które mieszkały dalej ode mnie.
-A tak przy okazji Kim! Julie też jest w dojo! –wydarła się Grace wbiegając do domu.
-super! To jest nas trzy! –ucieszyłam się.
Wbiegłam do domu. Pobiegłam do kuchni.
-Hej mamo! Tristan.. –wykrzyczałam chwytając jabłko.
-A tobie, Kim co się tak spieszy? –zapytała mama.
-Jutro na dwa tygodnie jedziemy na turniej mistrzowski do Japonii. A zwolnienia pani już nam wpisała także jest ok! –krzyknęłam wbiegając po schodach do góry.
-Dobrze! –krzyknęła tylko mama, a ja zamknęłam drzwi do swojego pokoju.
Zdjęłam z szafy torbę i zaczęłam wyrzucać ubrania na łóżko. Wyciągałam z szafy wszystkie: bluzki, szorty, sukienki, buty, swetry, rurki, legginsy i wiele innych ciuchów. Wrzucałam do szafy wszystko jak popadnie.
~30 minut później~
-Hej Kim! –powiedziała Grace wchodząc do mojego pokoju –Co ty robisz?-Aktualnie to leże na walizce –powiedziałam wstając z walizki –Grace. Usiądź na walizce i skacz –rozkazałam.
-Ok.. –Grace posłusznie usiadła na walizce i zaczęła skakać.
-Dobra skacz dalej! –przytrzymywałam walizkę obiema rękami.
-Dziewczynki chcecie coś do pić.. –powiedziała mama wchodząc do pokoju –Co wy wyprawiacie?
-Domykamy moją walizkę, a co? –uśmiechnęłam się.
-Ok.. To ja idę –i moja rodzicielka wyszła z pokoju.
Grace nadal skakała po walizce, ale uparta nie chciała się dopiąć. W końcu uległam i wyciągnęłam kilka ubrań. Potem walizka już się dopięła bez problemu.
Dziękuję koffana ♥ Nigdy nikt mnie nie wyróżniał :D
OdpowiedzUsuńNie ma za co <3
UsuńDziękuje za dedykacje!!!
OdpowiedzUsuńSuper rozdział!!
Kocham Cię i czekam na nexta!!
Nie ma za co kochana.
UsuńA ty czemu nie piszesz nowego rozdziału?
Kocham Cie i next jutro<33
Nie pisze bo jest nie gotowy i będzie dopiero w środę:(
UsuńAle na szczęście ty dodasz nowy jutro!!
Acha,ale chociarz będzie:)
UsuńI racja dodam jutro na 95% <333
Boski rozdzial;))
OdpowiedzUsuńCzekam na next<33
Dziękuję bardzo mi miło.
UsuńNext jutro<33
Wow jest boski!!
OdpowiedzUsuńDziękuje za dedykacje!!
Kocham tego bloga!!
Czekam na nexta:))))
Wcale nie jest boski.
OdpowiedzUsuńNie ma za co dziękować.
I tego bloga nie ma za co kochać.Twojego jest mojego nie.
Next dzisiaj<33