"Miłość jest jak narkotyk. Na początku odczuwasz euforię, poddajesz się całkowicie nowemu uczuciu. A następnego dnia chcesz więcej. I choć jeszcze nie wpadłeś w nałóg, to jednak poczułeś już jej smak i wierzysz, że będziesz mógł nad nią panować. Myślisz o ukochanej osobie przez dwie minuty, a zapominasz o niej na trzy godziny. Ale z wolna przyzwyczajasz się do niej i stajesz się całkowicie zależny. Wtedy myślisz o niej trzy godziny, a zapominasz na dwie minuty. Gdy nie ma jej w pobliżu - czujesz to samo co narkomani, kiedy nie mogą zdobyć narkotyku. Oni kradną i poniżają się, by za wszelką cenę dostać to, czego tak bardzo im brak. A Ty jesteś gotów na wszystko, by zdobyć miłość."
Jechaliśmy i gdy już mieliśmy wjechać na mój podjazd,zobaczyłam coś,co zmoziło mnie zupełnie..Okna były powybijane,drzwi otwarte,włącznie z drzwiami garżowymi,a mojego autka nie było!Wyszliśmy z auta i wbiegliśmy do domu.Wszystko było poprzewracane.Pobiegłam do mojego pokoju,a reszta rozbiegła się po domu.Znikło praktycznie wszystko co było cenne w moim pokoju.Mój laptop,MP4,telewizor..Takie maleńkie drzwi w ścianie były otwarte,a raczej odwiercone.Tam czymałyśmy z mamą wszystkie najcenniejsze przedmioty.Pieniądze,porcelane,pamiątki po tacie..Weszłam do tego pokoiku.Nic w nim nie było!Zupełnie nie!Nawet zdjęć taty nie było!Jaki głupek ukradłby zdjęcie rodzinne,które jest nic nie warte?!Najwyraźniej ten sam co je ukradł.Rozejrzałam się po pokoju.Było w nim tylko jedno,maleńkie okinko przez które wpadał maleńki,rzadki strumień światła.Na ziemi leżało coś roztuczonego.Podbiegłam bliżej.Uklękłam i przypatrzyłam się dokładnie temu przedmiotowi.Był to srebry zegarek.Nie nasz.Pewnie ten ktoś,albo ktosie,którzy się tu włamali go zgubili.I super!Mam w końcu jakiś dowód na policję i pewnie z tego tandetnego szmelcu można pobrać odciski palców.Wyjęłam z kieszeni telefon i zadzwoniłam do Jacka.
-Jack-zaczęłam-Zadzwoń na policję niech tu przyjadą.
-Bo tego nie robiłem?Zrobiłem to 10 sekund temu!
-Nie denerwuj się.
-Kim,jak mam się nie denerwować?Ktoś się włamał Ci do domu,wyczyścił go zupełnie i nie mamy żadnych dowodów,czy odcisków palców..
-Mamy.Właśnie znalazłam srebrny zegarek.
-Super.O policja przyjechała.
-Już lecę.
Rozłączyłam się.Ktoś kto mnie nie zna,mógłby pomyśleć,że to wszystko jest nie na moje siły.I mógłby się zastanawiać,czemu ja nie mdleję.Ale ja jestem sila.W wieku 15 lat miałam pogrzeb i prawie leżałam w ziemi.W szpitalu byłam z 4 razy z niewiadomych przyczyn.Zerwałam z chłopakiem przez głupią ucieczkę z lekcji,spałam na środku jeziora przywiązana do tratwy,(teraz takie bardziej pozytywne sytuacje)występowałam w Hollywoodzkim filmie w roli głównej i..w sumie tyle.Zbiegłam na dół i pierwsze co zrobiłam to podałam policjantowi zegarek.Oczywiście były tam też moje odciski palców,ale ja nie włamałabym się do własnego domu i niewyczyściłambym go doszczętnie.Zaczęliśmy zeznawać.Na dobrą sprawę nie mieliśmy żadnych podejrzanych.Komisarz zapytał co zniknęło.
-Wszystko!Czy pan tu coś widzi?!Bo ja nie!-krzyczałam.
-Proszę spokojniej.A coś wartościowego?Drogiego?
-Kasa,biżuteria,mój laptop MP4,telewizor,zdjęcia taty..
-A po za tym nic innego nie było wartościowe?
-Co pan?!Tu wszystko kosztowało miliardy!Ale to było najcenniejsze dla mnie..
Policjant zapisał nasze zeznania i zabrał zegarek na komisariat.Zostawił nam na noc ochroniarza.Tylko po co on nam,jak są szyby powybijane i w ogóle..Dom jest w 100 kawałakach.Zadzwoniłam do wujka,który jest szklarzem.Obiecał,że naprawi to jutro.Przynajmniej się postara.Tylko jak ja zapłace?Aha,na koncie mam parę milionów(milionów milionów).Wszyscy położyliśmy się na kanapie,która jako jedyna nie zniknęła.Próbowałam zasnąć,ale jakoś mi nie szło.Innym chyba też nie.Trochę(troszeczkę)bałam się.Wtulałam się w Jacka tak,że chyba nie mógł oddychać.Ale mu to nie przeszkadzało.Przytulał mnie i głaskał po włosach.W zasadzie bawił się kosmykami włosów.Nie zależnie od sytuacji to jego ulubione zajęcie.Postanowiłam nie dzwonić do mamy.Nie chciałam jej denerwować.Zanim przyjedzie to chyba będzie już ok.Jutro wujek Tobby naprawi okna.Za parę dni pójdziemy na zakupy i pokupujemy..to wszystko co zniknęło.Najgorsze jest to,że zniknęło moje autko..Ale mamy(znaczy mieliśmy)ten zegarek i oprócz moich odcisków palców,są tam odciski tego kogoś.On musiał działać w grupie. No bo jak?Sam wyczyściłby mi sam dom?A może..Nie mogłam spać.Nawet za bardzo nie chciałam.Dziwił mnie tylko fakt,że sąsiedzi nic nie zauważyli i nie usłyszeli.Hmmm???No nic.Po okropnych męczarniach,w końcu zasnęłam.
***
Obudziłam się wcześnie rano.Delikatnie ściągłam z siebie rękę Jacka i wstałam.Wszyscy jeszcze spali.Poszłam po cichu do góry.Wzięłam prysznic i uczesałam się.Ubrałam się:
Zeszłam na dół.Wujek już stał przy oknie i brał pomiary.Wszyscy inni siedzieli na kanapie i wpatrywali się w wujka jak w obrazek.
-Cześć-powiedziałam lekko zachrypniętym głosem.
-O,Kim!Kiedy mówiłaś o naprawie okien,myślałem,że mówisz..o czymś..innym-powiedział wujek.
-Przepraszam.Powinnam była wyjaśnić wszystko.Ale no..byłam w szoku i..-Jack mi przerwał.
-Ale da się naprawić?-zapytał.
-Rzecz jasna.Dwa dni i okna jak nowe-powiedział wujek.
-Super.Dzięki wujku.To my idziemy do Phila-powiedziałam.
-Po co? -nie załapał wujek.
-Na śniadanie.Pa!-powiedziałam i wyszłam.
Szliśmy zatłoczoną ulicą.Co dziwne nikt nie zatrzymywał się i nie patrzył na powybijane okna w domu Crawfordów.Byliśmy najbogatszą rodziną na tej ulicy.Bo w Seaford to nie.Najbogatsi w Seaford są państwo Marvin.A ich córka Diana to największy szkony plastik i najpopularniejsza osoba(nawet nie dziewczyna) w szkole.Brania to ona wielkiego nie ma(mam większe),ale dla niej najważniejsze jest to żeby wokół niej było wielkie grono osób.Wracając.Szliśmy do Phila,bo nie miałam w lodówce nic do jedzenia.W drodze powrotnej zachaczymy o bank.Potrzebuje kasy żeby kupić to co zginęło i zapłacić wujkowi.
-A co jak twoja mama przyjedzie niedługo?-zapytała Grace.
-Nie przyjedzie.Najwcześniej w przyszłe święta,ale ja się nie łudzę.Z resztą wszystko mi jedno.Mi już na niej nie zależy.Fajnie mi się mieszka samej z wami-odpowiedziałam.
-Jak chcesz-odpowiedziała Quesher.
Weszliśmy do knajpki Phila.Zamówiliśmy po kanapce i soku pomarańczowym.Ja specjalnie głodna nie byłam.Tylko bałam się co teraz.A po za tym policja jeszcze nie zadzwoniła, i nie powiedziała czyje to odciski palców są na tym zegarku.A czyjeś były.Nagle zadzwonił mój telefon.
`Rozmowa telefoniczna`
Ja:Halo?
Policjant:Dzień dobry.Mamy wyniki badania odcisków palców.
Ja:Serio?To kto to?
Policjant:To pan Roby Killers.
Ja:Co?!To..mój..wujek..
Policjant:Proszę zgłosić się z przyjaciółmi na policję za godzinę pani wujek i inni są przesłuchiwanie.
Ja:Dobrze.Dziękuje.Do widzenia.
Rozłączyłam się.Nie mogłam uwierzyć,że brat mamy,wujek Robby wyczyścił mi dom.Że w ogóle się do niego włamał i,że zabrał mi autko..
Nie pisałam przez cały tydzień,ale aka była umowa.Jest,mam nadzieję,że się podoba.Jak nie to piszcie w komentarzach.Przyjmę krytykę..Wiem..Jestem trochę nie w sosie,ale mniejsza o mnie.Liczy się Kick!I widzicie..Już mi odbija..Tak mam jak jestem w dołku..Next jutro..Pa:**
No nareszcie!!
OdpowiedzUsuńMoim zdaniem warto było czekać1
W jakim dołku kochana co się dzieje?
Czekam na nexta!!
No wiesz..Mam problemy z najlepszą przyjaciółką i taką namolną koleżanką z klas..Ale to nie istotne..Cieszę się,że Ci się podoba.Pisałam jak miałam czas na Wordzie,ale dużo tego czasu nie miałam więc opublikowałam dzisiaj.Kocham Cię<33
OdpowiedzUsuńCudowny rozdzial;**
OdpowiedzUsuńCzekam na next<33