-Jack!-krzyknęłam na widok mojego chłopaka.
-Panie Anderson!Jak to możliwe,że pan wstał i do tego tu przyszedł!?Pan był w śpiączce!-darł się lekarz na cały szpital.
-Byłem.Ale miałem się dla kogo obudzić...-mówił słabo patrzac w moją stronę.
-Ale pana nie może wstawać.To wogóle cud,że pan sie obudził.O wstawaniu nie ma mowy.Proszę wracać na salę!-rozkazał.
-Nie.Zostanę tu.Przy Kim-mówił stanowczo.
-Nie Jack.Jesteś w gorszym stanie niż ja.Wracaj na salę.Za parę dni wyzdrowieje i przyjdę do Ciebie-mówiłam spokojnie.
-Ale...-przerwałąm mu.
-Jack,proszę.Chcesz rzebym była szczęśliwa?-zapytałam.
-Jasne,że tak!-pisnął.
-To idź na salę się połóż-rozkazałam.
-Ok...-wymamrotał i wyszedł z sali.
Leżałam myśląc o tym,co Jack powiedział.Że ,,obudził sie,bo miał dla kogo".To było takie słodkie.Lekarz już dawono wyszed z mojej sali.Pewnie poszedł do Jack'a.Leżałam,pogrążona w myślach,a moje powieki powoli stawały sie ciężkie i opadały na oczy.Zasnęłam.
W TYM SAMYM CZASIE/SALA JACK'A
-Dobrze,wiec powiedzmy,że rozumiem czemu się pan wybudził ze śpiączki.Ale jak pan przeszedł przez szpital,niezatrzymany przez lekarzy,pielęgniarki itp. i jak pan znalazł salę pani Crowford?-pytał lekarz.
-Pierwsze pytanie:czarny pas trzeciego stopnia w karate nie dany za darmo.Drugie pytanie:szukałem po wszystkich salach,aż znalazłem-mówiłem słabo.Chodzenie po szpitalu i walka w takim stanie to naprawdę wymaga dużo wysiłku.
-Dobrze.Jest pan sprytny.A proszę mi powiedzieć,jak pan sie teraz czuje?-pytał doktor.
-Ok.Trochę boli mnie głowa to wszystko...-mówiłem,a lekarz notował to w jakimś notesie.
-Proszę teraz zasnąć.Zajrzę do pana rano.A tak na marginesie:teraz jest 21:25-powiedział lekarz i wyszedł z sali.
Leżałem prubując zasnąć,ale to nie takie proste.W końcu jednak sie udało.Zmorzył mnie sen.
RANO/SALA KIM
Obudziły mnie promienie słońca,wdzierające się do mojej sali przez okno.Spojrzałm na zegar wiszący na ścianie.Była dopiero 06:00.Rozejrzałam się w prawo,potem w lewo i zaówarzyłam lekarza wchodzącego do sali.
-Dzień dobry pani Kimber...Kim!-poprawił się-Jak się pani czuje?-zapytał.
-Jest nieźle-odparłam z uśmiechem.
-To dobrze.Po śniadaniu zabierzemy panią na badania-oznajmił.
-Jakie badanie?-mówiłam niespokojnie.Nie lubie badań!
-Trzeba sprawdzić,czy pani organizm jest zdrowy,czy krew nie jest zanieczyszczona...-ciągnął.
-Ok.A co z chłopakami?Wie pan.Z Jack'iem,Jerry'm,Miltonem,Rudy'm i Eddie'm?-pytałam.
-Jeszcze do nich nie zaglądałem.Zaraz to zrobię,a potem wszystko pani powiem-oznajmił.
-Ok-mruknęłam,a lekarz wyszedł z sali.
Pewnie teraz poszed do chłopaków.Ciekawe jak oni sie czują.Ale jest jakiś ,,+".Żyjemy!
-Kim?-do sali weszła...Moja mama!
-Mamo?!-krzyknęłam zachrypniętym głosem.
-Córeczko spokojnie.Lekarz kazał Ci odpoczywać i przekazać to:-powiedziała i przekazała mi karteczkę.
Było na niej napisane tak:
Droga Panno Kim.Chciała pani wiedzieć jaki jest stan Pani przyjaciół.A więc:Pan Jack,czuje się najlepiej ze wszystkich,co jest dziwne,bo jako jedyny był w śpiączce.Pan Jerry też dobrze się ma.Eddie,tryska zdrowiem,ale ma mocny uraz brzucha,więc na razie nie wstaje z łóżka.Z Rudy'm jest dobrze.Ma lekkie zawroty głowy,ale poza tym jest ok.Najgorzej ma się Pan Milton.Jest on bardzo słaby i kruchy.Jak niemowlę.Złamał rękę i nogę,oraz połamał sobie kilka żeber.Stan ich wszystkich jest stabilny i za tydzień wszystkich państwa wypiszemy ze szpitala.
Dr.Diaria.
Śmiałam się,gdy czytałam,że doktor porównał Miltona do niemowlaka.
-Córeczko.I jak się czujesz?-zapytała mama.Jakby ją to obchodziło!nigdy jej nie obchodziłam!Nie była na mojej komunii,10 urodzinach,zakończeniu podstawówki!nigdy mnie nie wspierała!Nie ma zielonygo pojęcia,że mam czarny pas drugiego stopnia w karate,że w ogóle zdaje do kolejnych klas,że mam chłopaka...I co?!Teraz obchodzi ją jak się czuję?!
-Nic Ci do tego?!-krzyknęłam oschle.
-Dziecko,jestem Twoją matką.Kocham Cię.Musze wiedzieć jak sie czujesz...-teraz robi z ssiebie najleprzą na Świecie matkę!
-Kochasz mnie?!A ciekawe gdzie byłaś w najwarzniejszych chwilach mojego życia?!-krzyczałam.
-Jak na przykład...?-pytała.
-Jak na przykład wtedy,kiedy zdobywałam coraz wyższe pasy na turniejach!Jak wtedy gdy dorastałam!Jak wtedy,gdy tata umarł...-przy ostatnim zdaniu,głos mi się załamał,a oczy zeszkliły.
-Dziecko!A czy kiedykolwiek zapraszałaś mnie na te tutnieje!?-krzyczała.
-Oczywiście!Dzwoniłam,pisałam!A ty albo nie miałaś czasu,albo Cię to nie obchodziło!-mówiłam zgodnie z prawdą.
-Nie będę tego suchać!Nie przyszłąm tu żeby sie droczyć z jakąś pyskatą małolatą!Wychodzę!-oznajmiła dumnie.
-A wychodź!-krzyknęłam.
Matka wstała z krzesła na którym wcześniej siedziała i wyszła.Na szczęście drzwi od mojej sali otwierały się i zamytały w obie strony,więc nie casnęły,tylko latały do przodu i do tyłu.Jeszcze tydzień wyszyscy spędziliśmy w szpitalu,aż w końcu nadszedł dznień w którym możemy sie wypisać!Obudziłam się o 07:00.Od dwóch dni yłam w pełni sił.Chodziłam odwiedzać chłopaków i chodziłam po szpitalu.Wstałam z łóżka i poszłam do łazienki.Wzięłam prysznic i ubrałam się.Pierwszy raz od tygonia,miałąm na sobię moje ciuchy.Całe 7 dni przechodziłam w tej szpitalnej kiecce.Zabrałam swoje rzeczy i wyszłam na korytarz.O dziwo:chłopaki już na mnie czekali.Dostaliśmy wypisy i wyszliśmy.Byliśmy w pełni sił,żeby grać w filmie.Tym razem wybraliśmy autobus.Po jakże uroczyczych,pięciu godzinach podróży dotarliśmy do Hollywood.Co leprze autobus zawiózł nas praktycznie pod samo studio.Weszliśmy i przywitaliśmy sie z reżyserem i Bobbim Wasabim.Bobbi,powiedział nam,że w hotelu obok mamy rezerwację.Jednak nie było wolnych sześciu pokoi,więc jeden jest dwuosobowy.Zdecydowaliśmy,że skoro ja i Jack to para,to my zajmujemy ten pokój.Wszyscy sie zgodzili.Poszliśmy do hotelu,a Rudy rozdał nam klucze do pokoi(ja i Jack-200,Jerry-201,Eddie-202,Milton-203,Rudy-204).Weszliśmy,rozpakowaliśmy sie i zeszliśmy na obiad.Po obiedzie poszliśmy na plan zdjęciowy,tam mieliśmy sie dowiedzieć kogo gramy.Weszliśmy do ciemnej sali,w której siedziało już grubo ponad 100 osób.To będzie dłuuuugi film...Uasiedliśmu obok siebie i czekaliśmy co się wydarzy.Za kilka minut na scenę wszedł Bobby Wasabi i powiedział:
-Witam wszystkich,na planie zdjęciowym ,,Księżniczki Karate"!-powiedział-Oprócz was,w roli drugoplanowej wystąpi równierz znana gwiazda...Ricky Weaver!
-Niee!!!!!!!!!!!!-krzyknęłam na całą salę.
-Tak to ja!-powiedział Ricky wchodząc na scenę.
Bobby rozdzielił role wszystkim obecnym na sali,zostalićmy tylko my(ja,Jack,Jerry,Eddie,Milton).Rudy nie ma grać w tym filmie,ma być tylko koordynatorem przy scenach walki.
-Zanim ogłoszę pozostałe rolę.Powiem kto ma główną rolę żeńską i główną rolę męską-zaczął Bobby.
Z dziewczyn byłam tylko ja,wiec wiedziałam,że to ja dostanę tę główna rolę.Ale kto męską?Oby Jack!
-Główną rolę żeńską otrzymuje Kim Crowford,a główną rolę męską otrzymuje...
Hejka!Jutro nowy rozdzialik.Właściwie część.Trzecia.Podoba się.Mam nadzieję.Dobranoc!***
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz