piątek, 18 stycznia 2013

Rozdział 1


Szłam do stołówki na obiad.Weszłam i od razu moją uwagę przykuł wysoki brunet.Odwrócił się do mnie,a ja zatonęłam w jego oczach.Miał takie śliczne czekoladowe oczy.
-Hej.Hej.Halo!-krzyczał do mnie.
-Y!Co?-powiedziałam wracając do rzeczywistości.
-Jestem Jack.Jestem tu nowy.-przedstawił się.
-To czuć.Wciąż zalatujesz nowością.Jestem Kim.-odparłam.
Starałam się nie podnosić głowy,bo w tedy natknęłabym się na jego oczy,a w takiej sytuacji odpłynęłabym zupełnie.Usiedliśmy razem do stolika i jedliśmy obiad.Zupełnie nie rozmawialiśmy,no bo o czym?!
-Hej,Kim!-krzyknął ktoś do mnie.
-Co Jerry?!-krzyknęłam zdenerwowana.
-Chodź tu!-darł się Martinez przez całą stołówkę.
-Przepraszam Cię na chwilę-powiedziałam do Jack`a i odeszłam od stołu.
Szłam zdenerwowana do stolika gdzie siedzieli Jerry,Milton i Eddie.
-Co Jerry,co?!-zapytałam podchodząc do stolika.
-Znasz tego nowego?-zapytał i wskazał na Jack`a.
-Nie Jerry.Nie znam.Siedzę z nim przy stoliku,ale go nie znam.Ogarnij się pacanie!-mówiłam uśmiechając się z głupoty Jerry`ego.
-Uuu!Wyczówam chemię!-powiedział piskliwym głosikiem.
-To od Miltona-rzekłam i odeszłam z powrotem do Jack`a.
-To twoi przyjaciele?-zapytał Jack.
-Am...Tak.To znaczy:chodzę z nimi do klasy,to wszystko.Właściwie,gdybym ich nie znała,byliby to moi wrogowie-powiedziałam poważnym głosem.
-Wrogowie?Wyglądają miło-odparł z uśmiechem.
Rany!Jaki on ma cudny uśmiech.I takie śliczne włoski.I jak już wspomniałam takie słodkie oczka!Jak fabryka czekolady!
-No wiesz oni chodzą do dojo Bobbiego Wasabiego,a ja do Czarnych Smoków-powiedziałam gapiąc się w talerz.
-Aha.To ja będę leciał.Pa!-rzucił i wstał od stołu.
-Pa-odparłam i wyszłam ze stołówki.
PO LEKCJACH
Szłam do domu i cały czas myślałam o Jack`u.
-Czy ja się w nim zakochałam?-pytałam sama siebie-Nie!Ja nie mogę się w nim zakochać!A może mogę...Poza tym nawet gdybym ja go kochała to on na 100% nie kocha mnie-myślałam.
Szłam dalej myśląc o tym wszystkim.O tym czy się zakochałam?O tym,że nie długo zawody.Ale najbardziej,dręczyło mnie pytanie czemu Jack tak nagle ulotnił się ze stołówki?Co on ma do Bobbiego Wasabiego,albo Czarnych Smoków?Dochodziłam już do furtki,gdy nagle ktoś złapał mnie za ramię...

Haha i proszę!Pierwszy rozdział!Następny może jeszcze dziś.Zobaczymy.

1 komentarz: