NASTĘPNEGO DNIA
Obudziłam się o 7.30 i jak oparzona pobiegłam do łazienki.Wzięłam prysznic,uczesałam włosy i zrobiłam lekki makijarz.Wbiegłam do pokoju i wybrałam,że dzisiaj założe to.Spakowałam książki i zbiegłam szybko na dół.Zrobiłam sobie kanapkę z nutellą i wybiegłam z domu.Była 7.55!Z domu do szkoły mam nie daleko,ale jednak zostało mi tylko 5 min.!Biegłam ile tchu miałam w płucach i wpadłam do szkoły jak torpeda.
-Hej chłopaki-powiedziałam zdyszana zatrzymując się prawie na nich.
-Hej Kim-odparli zgodnie.
-Jack`a jeszce nie ma?-zapytałam wyjmując książki z szfki.
-Jest.Właśnie tu idzie-powiedział Jerry i pokazał palcem na Jack`a.
-Hej Kimi-przywitał się Jack-Oni wiedzą?-zapytał.
-Zaraz się dowiedzą-szepnęłam-Chłopaki,ja i Jack jesteśmy parą!-wykrzyknęłam.
-Co?!-pisnęli równocześnie.
Jack i ja daliśmy sobie buziaka i zadzwonił dzwonek.Wszyscy poszliśmy do klasy.
PO LEKCJACH
-No,to teraz Klub Jerry`ego!-piszczał Jerry.
-Klub Jerry`ego-zapytał Jack.
-Szkolna koza.Jerry jest tam tak często,że nazywają to miejsce Klubem Jerry`ego.-wyjaśnił Milton.
-Acha...-Jack zrobił dziwną minę.
-To co,idziemy do dojo?-zapytałam po chwili głębokiego milczenia.
-Ok-odparli chłopcy.
Jerry poszedł do kozy,a my do dojo.
W DOJO
-No nareszcie,jesteście w końcu!-wykrzyknął Rudy już na wejściu.
-Tak Rudy,nam też miło Cię widzieć-powiedziałm z uśmiechem.
-Wybaczcie mi,ale jutro turniej i chce żebyście wypadli jak najlepiej-tłumaczył się.
-Ok.Wszystko gra-uspokajał go Jack.
-Tak racja.A gdzie Jerry?!-zapytał zdenerwowany.
-Ma karę-odpowiedzieliśmy równo i poszliśmy się przebrać.
-----------------------------------------------------------OCZAMI---------------------------------------------------------------------------------------JERRY`EGO----------------------------------------------------------------------------------
Siedziałem w kozie i wysłuchiwałem kazań pana Thomsona.
-Żadnego picia,jedzenia,gadania,SMS-owania,żucia gumy,chodzenia po klasie czy wychodzenia z sali-mówił.
-E,a co jak będzi mi się chciało,no wie pan?-zapytałem.
-Wytrzymasz!-krzyknął.
-A jak będzie mi się chciało pić albo jeść?
-Wytrzymasz!
-A jak...
-Wytrzymasz Martinez!Wytrzymasz!
-Ok...-powiedziałem zrezygnowany-Oni tam w dojo trenują do turnieju,a ja siedzę w kozie...-myślałem-Nie!Zaraz!Oni tam w dojo trenują do turnieju,a ja siedzę w Klubie Jerry`ego!
-Whoooo!!!!!!!!-pisnąłem na głos.
-Martinez!Co to ma znaczyć?!-pytał oburzony nauczyciel.
-Nie proszę pana.Ja tylko...-przerwał mi.
-Dodatkowa godzina kozy!-krzyknął po czym wziął gazetę i zaczął czytać komiksy.
-Super...-mruknąłem do siebie.
------------------------------------------------------------OCZAMI-------------------------------------------------------------------------------------KIM------------------------------------------------------------------------------------------------
-Trenujemy już od godziny,gdzie u licha jest Jerry?!-krzyczałam siadając na ławce obok Jack`a.
-Nie wiem-odpowiedział.
-Wracać do ćwiczeń nigdy nie wygrany jak będziecie się obijać!-krzyknął Rudy wychodząc ze swojego biura.
-Rudy,trenujemy już od godziny.Jesteśmy wykończeni-powiedział Milton siedzący na macie obok Eddie`go.
-Ok.15min przerwy.Ale potem wracacie do roboty-powiedział spokojnie i podszedł do automatu ze słodyczami.
Po 15minutach ćwiczyliśmy dalej,aż nie przyszedł Jerry.
-Hej sorry,ale dostałem jeszcze godzinę kozy-powiedział.
-Jerry,kto to?-zapytałam widząc dziewczynę u boku Jerry`ego.
-O cześć.Jestem...
Kochani rozdział o niczym,ale potem się akcja rozkręci.To tylko taki wstęp.Dziś napiszę może jeszcze jeden.Narazie!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz