-Frank,a co ty tutaj robisz?-rzuciłam zdenerwowana.
-Pytanie raczej brzmi co ty tutaj robisz?-odparł sucho.
-Mieszkam!Czego chcesz?!-moja cierpliwość do Franka po woli się kończyła.
Jack patrzył na tą całą sytuacje zmieszany i zdziwiony moim zachowaniem.
-Czemu zadajesz się z tym luzerem?-powiedział,a na jego twarzy pojawił się uśmiech.
-Nie twoja sprawa z kim się zadaje,a z kim nie.Po drugie:nie wasz się więcej mówić do Jack`a luzer.I po trzecie:on umie więcej niż ty nauczyłbyś się przez całe życie!-odparłam dumnie.
-Tak?Skoro jest taki genialny to moż niech pokaże co umie na turnieju w sobotę!?-krzyknął Frank.
-O!A żebyś wiedział,że pokarze!-odpowiedziałam.
Wzięłam Jack`a za rękę i pociągnęłam do domu.Zamknęłam drzwi i usiedliśmy na kanapie.
-Kim,jest jeden problem...-powiedział cicho.
-Jaki?-jaki może być problem kiedy jest się Jack`iem Anderson`em?!-A tak w ogóle,to przemyślałam twoje słowa i wiesz co?Masz rację wcześniej tego nie zaówarzyłam,ale teraz przejrzałam na oczy!Wszystko co mi powiedziałeś o Czarnych Smokach to prawda.I wiesz co?Odchodzę!-wykrzyknęłam dumna po czym wstałam i poszłam do lodówki.
-Genialnie!To co zapiszesz się do Bobbiego Wasabiego?!-zapytał wesoło.
-No nie wiem.Ale tylko jak ty się tam zapiszesz ze mną-rzuciłam szukając w lodówce czegoś nieprzeterminowanego.
-No właśnie.To był ten problem.Ale skoro odeszłaś od Czarnych Smoków to ok.Bo wiesz...Jak tak właściwie to już się tam zapisałem.Rudy potrzebuje pomocy:jak nie zdobędzie na turnieju dwóch pasów to zamkną mu dojo...-powiedział jednym tchem.
-I jaki tu widzisz problem?-zapytałam zmieszana.
-Bo ja chciałem Cię poprosić...Czy nie czciałabyś ze mną chodzić?-zapytał cicho.
-Ja?Oczywiście!-krzyknęłam i przytuliłam chłopaka.-Ale nadal nie widzę problemu.
-Bo widzisz.Rudy mówił,że nikomu z naszego dojo nie wolno się zadawać z Czarnymi Smokami,noa jak mamy być razem to to by nie wypaliło...-mówił wolno.
-Ale wszystko ok.Jesteśmy razem i zaraz idę się zapisać do waszego dojo!-mówiłam uradowana.
Wyszliśmy z mojego domu i skierowaliśmy się do dojo.Po drodze wysłałam SMS`a do Franka,że odchodzę i żeby powiedział o tym swojemu sensei`owi.
-Cześć Rudy!-powiedział Jack wchodząc do dojo.
-Cześć Jack.Kto to?-zapytał Rudy(zapewne sensei).
-Jestem Kim.Chciałam się zapisać do pana dojo-powiedziałam wyciągając rękę w stronę Rudy`ego.
-Mów mi Rudy,a co do zapisania się do mojego dojo to mósisz pokazać co umiesz-powiedział i wyciągnął trzy deski.
-Złamiesz je.I jesteś przyjęta-mówił uśmiechając się.
-O...Okey-odpowiedziałam niepewnie-Udało się!-krzyknęłam.
-Świetnie.A jaki masz pas?-zapytał.
-Pas?
-W karate-wyjaśnił mi Rudy.
-Aaa...Czarny drugiego stopnia-powiedziałam dumnie.
-Brawo.Ćwiczyłaś wcześniej karate?-dopytywał się sensei.
-Tak.U CZarnych Smoków-odparłam.
-Ugh!Ale nic.To może mały sparing?
-Ok-odparliśmy równo.
Ja i Jerry,Eddie i Jack,Milton i Rudy.Wygrałam z Jerry`m,Jack wygrał z Eddie`m,a Rudy z Miltonem.Potem byłam ja z Jack`iem,Eddie z Miltonem,Jerry z Rudym.Przegrałam z Jack`iem,Jerry przegrał z Rudy`m,a Milton wygrał(!) z Eddiem i tak w kółko.Około 20.00 wyszliśmy z dojo do domów.
Dzień dobry kochani!Rozdział nijaki,bo nie wiem oczy pisać.Akcja się rozkręci,ale dopiero za pare rozdziałów.Dzięki,że to czytacie.Dzisiaj dodam jeszcze kilka rozdziałów.Narazie!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz