Jerry i Grace śpiewali mój duet! Jerry w ogóle umie śpiewać? Szok! Stałam tak oparta o fotel Grace, przysłuchując się piosence w wykonaniu Gerry (połączenie imion Grace i Jerry). Bardzo dobrze im to wychodziło. Byłam w szoku. Ten duet jest napisany, specjalnie dla mojego i J..kogoś wokalu. A im to szło jak po maśle.
W końcu skończyli. Uśmiechnęłam się sama do siebie. Wzięłam głęboki oddech i zaczęłam mówić:
-I jak się śpiewa mój duet?
-Fajnie to..Kim?! –zdziwiła się Grace.
-Oł. Kim jest. To ja spadam do Jacka. Pa! –rzucił Martinez i już chciał odejść, gdy popchnęłam go z powrotem na fotel, a sama oparłam się o oparcie fotela Grace.
-Gdzie się wybierasz Martinez? –zapytałam z chytrym uśmieszkiem- Jesteś mi potrzebny. Kim jest Suzanne?
-Suzy? Nie wiem.. –zapiszczał Jerry.
-Wiesz, wiesz.. Sam fakt, że mówisz skrótem jej imię, świadczy o tym, że ja znasz. Kto to? –nie dawałam za wygraną.
-Ok.. Suzy to była Jacka. Zerwał z nią jak wyjeżdżał do Seaford, a teraz.. On wróciła.. Chce znowu być z Jackiem, ale to tylko dla tego, że jest walnięta. Niepotrzebnie zrywałaś z Jackiem, bo on nic złego nie zrobił. To ta idiotka. Zacznij znowu chodzić z Jackiem, pliss.. –prosił Jerry.
-Po co? –spytałam obojętnie.
-Bo po co ma być Gerry, jak nie ma Kicka? No po co? –dopytywał się Latynos.
-Bo Gerry, to coś prawdziwego. Kick się sobie przejadł i tyle. Grace, powiedz mu.
-Sorki Kim –zaczęła Quesher –Ale Jerry ma racje. Kick to było coś prawdziwego. Nie ma związku, który nie przechodzi załamań. Wzlotów i upadków. Wy jesteście w tym mistrzami. Wierzysz mi?
-Przykro mi, ale nie. Co to za związek, który rozpada się 6 krotnie? To nie związek! –oburzyłam się.
-Pff.. –fuknęła Grace- jak mi nie wierzysz to ja nie wiem co mam zrobić!
-Ja wiem –powiedziałam wesoło-Wrócisz do Seaford, napiszesz maturę, potem zostaniesz sławna, albo pójdziesz do Collage’ u i przestaniesz..poprawka: przestaniecie paplać o Kick’u.
-Nie ma takiej opcji –powiedział Gerry.
-Jeśli chcesz, żebyśmy przestali o tym mówić, to musi Kick. Bez tego –będziemy Ci truli tak cały czas –powiedziała Grace pewnym głosem.
Wzruszyłam tylko ramionami i pokazałam Jerry’emu gestem ręki, aby poszedł do Jacka, a sama zajęłam swoje miejsce. Grace ponownie pogrążyła się w czytaniu ‘Igrzysk Śmierci’, a ja zaczęłam się nudzić.
Wszyscy w samolocie gadali jak najęci. Nawet Grace, która gadała z Julie, która siedziała obok. Tylko ja siedziałam cicho. Na Jacka i Gerre jestem zła, Julie siedzi za daleko- tak samo jak Milton- a Rudy i Bobby są zajęci spaniem.
I co ja mam zrobić? Wyciągnęłam z bagażu podręcznego iPada i weszłam w Internet. Chwilę serfowałam po różnych stronach o modzie, ale znudziło mi się to. Postanowiłam wejść na facebook’a. Wpisałam login i hasło, po czym wyświetliła mi się strona główna. To co zobaczyłam zmroziło mnie. Łzy napłynęły mi do oczu i zaczęły spływać po policzkach.
W jednym poście zamieszczonym przez Suzanne Betrix było napisane:’Jakie! Kocham Cię!’, a pod tym był komentarz Jacka:’A ja ciebie nie! Odczep się ode mnie, bo przez ciebie rozpadł mi się związek!’. A pod spodem drugi post, który zamieścił Jack. Napisał w nim wielkimi literami;’Kim Crowford! Kocham Cię!’, a pod spodem było wielkie, czerwone serce..
I jak się podoba?
Tak zaczynam zawsze xD
Tak czy inaczej to ostatni do środy, bo:
1.Jutro kompletnie nie będę miała czasu na pisanie i musicie to uszanować
2.Od środy zaczyna się majówka i będę miała czas na napisanie rozdziału, czy dwóch
3.Jednak nie myślcie, że całą majówkę przesiedzę przed komputerem- Tak nie zrobię.
Więc do zobaczenia i kocham Was!;***
Julia Howard @.@
rozdzialik the best *.* mam nadzieję, że w końcu będą razem do końca opowiadania :D czekam na nexta :P
OdpowiedzUsuńDomi :P
Rozdział jak zawsze wspaniały!!!
OdpowiedzUsuńNie mogę doczekać się next<33