-Kim, czemu się złościsz? Wyjeżdżamy z Miami żebyś miała lepsze życie. Zrozum. Robimy to dla Twojego doba –tłumaczyła mi mama.
-Dobra?! Dla mojego dobra?! –krzyczałam zła –W Miami miałam wszystko. A tu? Z. e. r. o. Zero!
***
Bawiłam się włosami Jacka, a on moimi. Ciągle się uśmiechałam. Zdałam sobie sprawę, ile właśnie straciłam przez ten cały czas, gdy nie byliśmy parą. Tak mi go (Jacka) brakowało. Jego ciepłych, pełnych ust. Miękkich włosków, które tak słodko się układają. Tego ciepła bijącego od niego. Generalnie. Jednym słowem. Jego osoby. Oderwaliśmy się od siebie i chwilę tkwiliśmy w jednej pozycji, patrząc na siebie, uśmiechając się, nic nie mówiąc. Ale tę ciszę przerwała Grace, która wpadła do Sali jak tornado.
-Jack! –krzyknęła –Genialne wieści! Znowu się całowaliście? No nic! Jesteś wypisany! Szybko przebieraj się i jedziemy o sądu!
Jack poderwał się z łóżka. Poszedł d łazienki się przebrać i zostawił mnie samą z Grace. Uśmiechałyśmy się do siebie cały czas, jak Jacka nie było. W końcu chłopak wyszedł z łazienki ubrany, i zabierając swoje rzeczy wyszliśmy z Sali. Przechodząc koło recepcji Jack coś tam podpisał, po czym razem z nami, wyszedł ze szpitala. Pobiegliśmy na najbliższy przystanek autobusowy. Kupiliśmy bilety i wsiedliśmy do pojazdu.
***
Czekałam na korytarzu sądowym, aż poproszą mnie na świadka. Generalnie to rozprawa miała raczej nieciekawy przebieg i tylko ja zeznawałam w obronie Jacka, bo tylko ja słyszałam Thomasa w tedy, w szpitalu. Za chwilę, jakiś gościu wyszedł z Sali rozpraw i powiedział:
-Następny świadek: Pani Kimberly Crowford.
-Wystarczy Kim –powiedziałam przechodząc koło niego i wchodząc do Sali.
Podeszłam do barierki i rozejrzałam się po Sali. Na ‘trybunach’ siedzieli: Rudy, Grace, Jerry, Milton, Julie i Eddie. Po mojej prawej siedział Jack jak pokrzywdzony, a po lewej- Thomas, jako oskarżony. Wiele w życiu przeżyłam, ale żeby musieć zeznawać przeciwko byłemu chłopakowi, w pomocy obecnemu –to mi się jeszcze nigdy nie przydarzyło.
-Dobrze. Więc proszę się przedstawić, powiedzieć ile ma pani lat.. –ciągnął sędzia.
Przełknęłam głośno ślinę i zaczęłam mówić:
-Jestem Kim Crowford. Mam 17 lat i mieszkam w Seaford.. –ta, ta, ta, ta, ta..
Kiedy skończyłam sędzia zapytał mnie co wiem o tym całym zdarzeniu. Niepewnie popatrzyłam w stronę Thomasa. Na jego twarzy widać było szyderczy uśmieszek, który nie wróżył nic dobrego. Lekko przestraszona zaczęłam zeznawać nie odrywając wzroku od Thomasa. Jednak w pewnym momencie popatrzyłam w przeciwną stronę. Zobaczyłam Jacka. Uśmiechnął się uroczo. Teraz nabrałam odwagi. Zaczęłam sypać zeznaniami jak popadnie. Mówiłam wszystko co mi przyszło akurat do głowy. Kiedy skończyłam, popatrzyłam w stronę Thomasa. Jego mina już nie była taka jak wcześniej. Teraz był raczej zdziwiony, moją odwagą i tym wszystkim co powiedziałam. Teraz wiedziałam, że Thomas nie wyjdzie z tej Sali inaczej, jak w kajdankach.
Oki. Rozdział króciutki, ale to dla tego, ze zamierzam dodać dzisiaj jeszcze dwa.
Jak widzicie, wprowadziłam takie nowe cuś.
Otóż w każdym rozdziale, będzie uwzględniany, krótki moment z przeszłości Kim.
To do zobaczenia za chwilę!
Julia Howard
Jaki wspaniały rozdział !
OdpowiedzUsuńI co że krótki ważne że jest!!
I cieszę się że jeszcze dwa się pojawią!!!
To czekam cierpliwie na next!♥