sobota, 6 kwietnia 2013

Rozdział 56(Kim jesteś?..)

- To było..Wy macie.. Wspaniałe! –krzyknął na cały głos mężczyzna.
-Dzięki –odpowiedzieliśmy jednocześnie.
***
-Jest! Udało się! Wygraliśmy! –przekrzykiwaliśmy się wracając do hotelu.
Udało nam się wygrać rozprawę! Thomas nie miał żadnych, absolutnie żadnych, argumentów, nawet najsłabszych. Biedak, pewnie nie był przygotowany na porażkę, wręcz odwrotnie, myślał, że uda mu się z nami wygrać.
-Dzięki za pomoc. Gdyby nie Wy, Thomas chodziłby sobie dalej po Japonii i Miami, a tak, to już przez najbliższe 30 lat- ma pozamiatane –powiedział Jack i wszyscy się zaśmialiśmy.
-Jack..Heh, nie ma za co –powiedział Eddie.
-Właśnie Jack –wtrąciła się Grace –Jesteśmy przyjaciółmi, a przyjaciołom się pomaga.
-Tak –przytaknęłam –Tu nie ma wyjątków. Jesteśmy Wojownikami Wasabi –trzymamy się razem.
Wszyscy złożyliśmy ręce i krzyknęliśmy: ‘Wasabi!’ jak to mamy w zwyczaju. Weszliśmy do hotelu, podążając do swoich pokoi. Byłam wyczerpana. Kompletnie wyczerpana.
-Odprowadzić Cię? –zapytał Jack gdy wyszliśmy z windy.
-A jak myślisz? Pewnie. Chodź –złapałam chłopaka za rękę i pociągnęłam w stronę mojego pokoju.
Korytarz był bardzo długi i chodź nasze pokoje mieściły się obok siebie, były między nimi duże przerwy. W końcu jednak doszliśmy do mojego pokoju. Pocałowałam Jacka w policzek i chodź wiedziałam, ze chciał więcej, uśmiechnęłam się tylko i zamknęłam mu drzwi przed nosem. Weszłam do mojej sypialnie i zmęczona padłam na łóżko. W mgnieniu oka zasnęłam.
***
Otwarłam oczy. Powoli się przeciągnęłam i wstałam z łóżka.
-2.15. Czyli jest środek nocy –stwierdziłam po krótkim zastanowieniu.
Weszłam do łazienki. Oświeciłam światło, które najpierw raziło mnie w oczy, ale potem przyzwyczaiłam się do jego jasnego koloru. Podeszłam do lustra i zaczęła przyglądać się swojemu odbiciu. W pewnym momencie zauważyłam coś dziwnego. Moje odbicie w lustrze różniło się ode mnie. Miało [to odbicie] potwornie długie kruczoczarne włosy, oraz włosy takiego samego koloru. Powieki miało pomalowane ciemno zielonym cieniem, a usta, ciemno czerwoną szminką. Sztuczne rzęsy podkreślały jej urodę.
-Kim jesteś? –zapytałam tego odbicia w nadziei, że mi odpowie.
-Jestem Tobą –odpowiedziałam ‘ja w lustrze’.
-Jak to mną? Ja stoję tu.
-Jestem Kim, którą Ty, boisz się być.
-Co? Jak to? O co Ci chodzi?
-Jestem Tobą, tylko że złą. Uwydatniam wszystkie Twoje lęki i złe cechy, które Ty, boisz się użyć.
-Chcesz powiedzieć, ze jesteś mną tylko w złej postaci?
-To właśnie powiedziałam.
-Ale ja nie mam nic do ukrycia, więc po co tu jesteś?
-Ależ masz. Boisz się, ze stracisz przyjaciół i wszystko co Ci cenne i drogie, więc nie pokazujesz się od złej strony.
-Bo ja takiej nie mam!
-Masz, masz. Nawet o tym nie wiesz. Jesteś odważna, bo boisz się, że stracisz wszystko co kochasz. Myślisz, ze czemu miałaś problem z wyjazdem do Instytutu dla ”Nadzdolnych”?
-Bo.. Bo bałam się, ze kiedy wrócę, to nic nie będzie jak dawniej. Bałam się, że Jack znajdzie sobie inną dziewczynę, że przyjaciele się ode mnie odwrócą, że kiedy wrócę, nic już nie będzie takie, jak dawniej.
-Właśnie. Ja jestem Kim, która się o to nie boi.
-To czemu siedzisz we mnie, Anie chodzisz po ulicy?
-Bo Ty tego nie chcesz. Gdybyś choćby troszkę chciała być zła, wyszłabym z Twojej duszy i stała się drugą Tobą. Prawdziwym człowiekiem.
-A jest Was więcej?
-W jakim sensie?
-No w takim czy jest więcej ‘mnie’, które żyją w mojej duszy?
-Aaa.. Czy jest więcej Twoich odzwierciedleń np. strachu?
-Tak. Można tak powiedzieć.
-No więc.. Jest nas więcej.
-Wiedziałam!
-Czekaj. Daj mi coś powiedzieć. Jest nas więcej, a dwie z nas już opuściły Twoją duszę.
-Co?! Które?!
-Wredna Kim i nieśmiała Kim.
-To ja jestem wredna i nieśmiała.
-Teraz już nie. Przez to, że te dwie Kim opuściły Twoją duszę nie masz już tych dwóch cech.
-Ale ja ich nigdy nie miałam.
-Miałaś. Jeszcze w Miami. W szkole byłaś niezmiernie nieśmiała, a to dla tego, że jako dziecko byłaś przeraźliwie wredną dziewczynką.
-Dobra.. A Ty jesteś jaką Kim?
-Ja? Ja jestem Kim, która nie boi się utraty przyjaciół i samotności. No może po za jedną osobą..
-Jackiem..
-Tak. On żadnej Kim nie jest obojętny. Dla wszystkich jest drogi i ważny.
-Tak.. A dla mnie chyba najbardziej..
-Jesteśmy takie same tylko mamy inne charaktery. Dla nas wszystkich jest tak samo ważny i wszystkie tak samo go kochamy.
-Czyli, że wszystkie go kochamy?
-Dokładnie.
-A co sądzimy o Thomasie? W sensie co Wy o nim sądzicie.
-Najpierw byłyśmy w nim zakochane po uszy, ale po tym co zrobił Jackowi.. Pff.. Nienawidzimy go.
-Już was lubię.
-Dzięki.
W tym momencie obróciłam się i zobaczyłam, że w pokoju stoi..

Dobra. To jest już drugi dzisiaj. Jeszcze jeden i nie wiem czy będzie mi się chciało dodać w niedzielę. Leń ze mnie i to doskonale wiecie :D
A teraz pytanko. Jak myślicie, kto stał w pokoju?
I kolejne pytanko. Zamierzam prowadzić trzy blogi. Ale pytanie brzmi czy Wy chcecie tego trzeciego? To będzie taka inna historia. Lekko paranormalna J
Więc jak? Pytam i jak się min. 3 osoby zgodzą, to w niedzielę zakładam trzeciego bloga.
Do zobaczenia w następnym rozdziale o  około 14.30
Julia Howard

3 komentarze:

  1. Pewnie, że chce! A jeśli chodzi o 1 pytanie, to... nie wiem. xD Domyślam się, ale nie wiem. ^^

    OdpowiedzUsuń
  2. Pewnie..! Ten blog na pewno będzie extra..!
    A rozdział boski..<33

    OdpowiedzUsuń
  3. Pewnie ! Znając Twój talent to blog będzie super !
    A rozdział the best !:D
    Domi :D

    OdpowiedzUsuń