Teraz to rozpłakałam się na dobre. Czyli Jack naprawdę coś do mnie czuje. Czyli to moje wybuchnięcie i nasza kłótnia, to tylko moja wina. Okropnie się czuję. Ja go tak o wszystko oskarżałam, a tak naprawdę –byłam jedyną winną. Co ja mam teraz zrobić? Jak to naprawić? Póki co to w ogóle muszę się uspokoić.
Grace zauważyła, że płaczę i jak na dobrą przyjaciółkę przystało –zapytała o co chodzi. Nic nie odpowiedziałam tylko podałam jej iPada. Kidy brunetka zobaczyła wyświetlacz, również się rozpłakała. Najwidoczniej obie mamy taką płaczliwą naturę.
Dziewczyna niemalże momentalnie, zaczęła nawijać o tym jaki to błąd popełniłam zrywając z Jackiem i, że powinnam wierzyć jej i Jerry’emu. Pokiwałam tylko głową na znak zgody i przytuliłam Quesher. Odebrałam od niej moją własność i włożyłam do torby.
-Muszę porozmawiać z Jackiem –powiedziałam ocierając pojedyncze łzy.
-Koniecznie –Grace uśmiechnęłam się zabierając nogi na bok tak, abym mogła swobodnie przejść.
Wstałam ze swojego miejsca i wyszłam na środek samolotu. Los chciał, żebym z Grace siedziała na początku tego ogromnego samolotu, a Jack z Jerry’m –na samym końcu. Ale jak mus to mus. Ruszyłam przed siebie, podążając w jedno konkretne miejsce. Tam gdzie siedzą chłopaki.
Właściwie nie wiedziałam z jaką misją tam idę. Co chcę powiedzieć. Czy chcę przeprosić Andersona, czy po prostu przytulić. Tyle pytań –ani jednej sensownej odpowiedzi. W głowie plątało mi się tysiąc myśli, a ja nie umiałam ich poukładać. Dotarłam w końcu do końca samolotu. Przystanęłam siedzenie wcześniej, gdzie nikt nie siedział i zebrałam myśli.
Usiadłam i już wiedziałam co chcę zrobić. Wzięłam głęboki oddech i podeszłam do Jacka. Poklepałam go lekko po ramieniu. Kiedy chłopak się odwrócił zaczęłam mówić:
-Jack, musimy pogadać. Naprawdę teraz. Jerry? Możesz?
I pokazałam gestem ręki, aby chłopak odszedł do Grace. Po raz pierwszy w życiu, Jerry coś zrozumiał i odszedł. Usiadłam na jego miejscu.
-Słuchaj Kim –zaczął Jack –Jeżeli dalej masz zamiar mnie oskarżać o niestworzone rzeczy, to proszę –idź do Grace.
-Nie Jack.. –zaczęłam cicho po woli się rozkręcając –Chciałam Cię przeprosić. Dopiero teraz zrozumiałam, że niepotrzebnie się zdenerwowałam i.. i, że..że.. –nie mogłam się wysłowić.
Na szczęście Jack mi w tym pomógł. Wziął moją twarz w swoje dłonie i pocałował mnie namiętnie w usta. Bez namysłu oddałam pocałunek, tylko z tą różnicą, że ja zrobiłam to 2 razy mocniej. Puściłam dłonie Jack i oplotłam ręce w Okół jego szyi. On zaś chwycił mnie w talii i położył mnie na sobie.
Lekko się uśmiechnęłam. W sumie, to pasowało mi to. Całowaliśmy się tak z 20 minut, a nam ciągle nie było dość. Czemu ja się temu dziwię? Sama nie wiem. Przecież to jest Kick. No, a Kick nigdy nie ma dość całowania się.
W końcu jednak oderwaliśmy się od siebie, przy czym ja, nie zaprzestałam leżenia na Jacku. Było mi tak wygodnie i ciepło. Jackowi to chyba też nie przeszkadzało, bo się nie skarżył.
-Kim?
-Tak?
-Wiesz..Ten teges, to może nie w samolocie, tylko w domu? –zaproponował z chytrym uśmieszkiem.
-Odwala Ci! –zaśmiałam się i trzepnęłam Andersona w głowę.
-Ale ja poważnie mówię. Przecież masz prawie 19 lat. Prawda?
-Prawda. A Ty, prawie 20. Wow.. Duża liczba –przyznałam.
-Tak. No więc..?
-Pomyślimy o tym w domu –obiecałam chłopakowi i odeszłam z powrotem do Grace.
8 godzin później – Lotnisko w Seaford
Nareszcie dolecieliśmy do domu! Nikt nie wie jak bardzo się cieszę. Wysiadając z samolotu myślałam tylko o jednej rzeczy. Położeniu się na kanapie w luźnych ciuchach przed telewizorem, z kawałkiem pizzy w ręku. Tego mi brakowało. Normalności.
Jednak nie wszystko zawsze jest takie, jakim chcielibyśmy to zrobić. Od razu po wyjściu z samolotu, zostaliśmy oblężeni przez tłumy fanów i fotoreporterów.
-Jack? –zaczęłam.
-Tak? –zapytał chłopak próbując wyjść z samolotu.
-Never say never, right? –zapytałam.
-Jasne. Rozumiem. Też o tym myślałem –przyznała chłopak.
Krótki jakiś, nie?
Mi się tak wydaje.
Tak czy inaczej, to jest pierwszy z.. trzech kończących opowiadanie.
Tak jest. Każda historia ma swój koniec, a koniec tej –nadchodzi wielkimi krokami.
Ta historia ma już rozwlekłą fabułę, a skończenie jej w takim miejscu znałam za odpowiednią decyzję.
Kocham Was<33
Julia Howard;***
Nie no BOSKIII <3 yeah no i jest KICK *.* mam nadzieję że będą razem do końca ;>
OdpowiedzUsuńand czekam na nexxta :P
Domi ;]
Pamiętasz chciałaś dobić do 100 rozdziałów... A teraz jest 71... No cóż rozdział świetny! Mamy znowu kicka! A Jack oczym on myśli? Xd czekam na next<3
OdpowiedzUsuńWiem,ze chciałam dobić 100 rozdziałów i nadal chce,ale już nie mam o czym tu pisać.Napiszę nowe opowiadanie na nowym blogu i może tam wyjdzie.
UsuńTak czy inaczej dziekuję.
Julia Howard;***
Rozdział fantastyczny!!
OdpowiedzUsuńCzekam niecierpliwie na next<33