Otworzyłam oczy i usiadłam na dywanie. Byłam w moim pokoju. Naokoło mnie stał Jack, Jerry, Grace i Julie. Rozejrzałam się dookoła i zapytałam:
-Jak ja się tu znalazłam?
-Cóż.. To całkiem długa historia.. –zaczęła Grace.
-Pozwól, że opowiem w skrócie –zaproponował Jack –No, więc leżałaś tam na dole, a kiedy się obudziłem, zobaczyłem te drzwiczki otwarte. Domyśliłem się, że musiałaś tam wejść i.. –przerwałam chłopakowi.
-A nie mogłeś się domyślić przez te apaszki? –zaśmiałam się.
-No w sumie racja –przyznał mi rację –Tak czy inaczej. Trzeba było zejść do środka i Cię wyciągnąć, więc..
25 minut później
-..I tak znalazłaś się na dywanie w pokoju –zakończył swoją opowieść Jack.
-Jak krótka wersja trwa 25 minut, to ja nie chce słuchać dłuższej –powiedziałam wstając z fotela.
Podeszłam do Jacka i przytuliłam go. On zrobił to samo i staliśmy tak w bezruchu oraz kompletnej ciszy. Ale, jak jest cicho, to zawsze ktoś musi coś powiedzieć. Tym razem byłam to ja.
-Jack..? –zaczęłam.
-Kim..? –uśmiechnął się chłopak.
-Mam do Ciebie prośbę.. –mruczałam dalej.
-Hmm..?
-Nie uznaj mnie nigdy za wróżkę, ok? –poprosiłam.
-Spoko.. –zadziwił się Anderson.
-Wiem. Dziwna prośba. Ale to wszystko przez sen –wyjaśniłam.
-O! To dobrze! Już myślałem, że za mocno uderzyłaś się w głowę i coś Ci się poprzewracało –zaśmiał się chłopak.
-Nie. Jestem jaka byłam –utwierdzałam chłopaka w moich słowach.
Teraz zobaczyłam, że jesteśmy sami. Wszyscy pewnie poszli już spać. W końcu trochę czasu minęło, kiedy zemdlałam i jak Jack opowiadał o tym, jak mnie wyciągnęli z tej dziury.
-Jack.. Słonko..?
-Hmm?
-Może idź już do siebie. Jutro wracamy do Seaford i musisz się wyspać.
-A kto tak powiedział? Nie muszę się wysypiać.
-Jasne.. No dobra, wychodź z tond i idź do siebie spać! –powiedziałam stanowczo.
-Nie! Nie jesteś moja mamą! –droczył się Jack jak małe dziecko.
-A jej się słuchasz? –uśmiechnęłam się.
-Nie.. Ale to nie zmienia faktu, że nigdzie nie idę!
-Jak tam chcesz.
Wyrwałam się z uścisku chłopaka i poszłam do łazienki, zabierając przy okazji piżamę. Jak on się chce tak bawić, to ok. Pobawimy się.
-Jak wyjdę, ma Cię tu nie być –oznajmiłam zamykając się w łazience.
Wzięłam prysznic. Ubrałam się w piżamę i stanęłam przed lustrem.
-Oh.. Znowu Ty? –zapytałam widząc w lustrze ‘złą Kim’.
-Tak to ja. Będę się pojawiać, póki czegoś nie zrozumiesz –zaczęło moje złe odbicie.
-Czego nie zrozumiem? –zapytałam czesząc włosy.
-Tego, o czym nie chcą Ci powiedzieć przyjaciele. Nawet Twój chłopak to przed Tobą ukrywa.
-Co? Proszę Cię, nie zmyślaj bzdur, bo Ci się to nie uda. Moi przyjaciele są ze mną w zupełności szczerzy. Mówimy sobie o wszystkim. Nie ma opcji, by mi o czymś nie..
-Czyli wiesz, że Twoi rodzice i siostra nie żyją? –zapytała zła Kim.
-Co?! O czym Ty mówisz?! –wykrzyknęłam na cały głos.
-Tak nie żyją –powtórzyło moje odbicie.
-Jakim cudem? Kiedy wyjeżdżałam z Seaford, wszystko było ok. Co im się stało!
-Mieli wypadek. Twoja siostra była wcześniakiem. Twoi rodzice jechali z nią do szpitala na badania i w tedy.. W tedy zdarzył się ten wypadek..
-Ale jak? Co się konkretnie stało! –krzyczałam ze łzami w oczach.
-Cóż.. Jechali i postanowili, że pojadą autostradą, bo tak będzie szybciej. Twój ta.. Znaczy Tristan jechał bardzo szybko. W pewnym momencie był kawałek przejazdu dla skręcających. Tristan chciał skręcić, jednak za późno się zorientował, że to nie ten zakręt. Zanim zdążył zawrócić, jechał już pod prąd. Wymijał wszystkie auta, z wyjątkiem tego jednego. Uderzył w ogromnego tira i..Na tym skończyło się jego życie. A wraz z jego śmiercią, umarła też Twoja mama i Suzy..
-Co?! Ale ja.. Ja tak nie mogę.. Nie mogę zostać sama..
-Całe życie mieszkałaś sama. Mama zaczęła Cię zostawiać w domu jak miałaś 8 lat. Nawet jak Twój tata zmarł –byłaś sama w domu, a Twoja mama w delegacji.
-Tak, ale to co innego. Ona teraz już nie wróci do domu chodźmy za 5 lat! Tristana też mi trochę żal. Ale najgorsza jest Suzy. Ja jej jeszcze dobrze nie znałam. Urodziła się tydzień przed moim wyjazdem do Japonii i była w szpitalu, bo była wcześniakiem. Nie widziałam jej na oczy. Nic o niej nie wiem. Z wyjątkiem imienia. Co ja mam teraz zrobić?
-Musisz sama podjąć tą decyzję.. –powiedziało moje odbicie i zniknęło.
-Sama muszę podjąć decyzję..
Stałam przez chwilę oparta o ścianę rozmyślając, nad tym, co usłyszałam chwilę temu. Nie mieściło mi się to w głowie. Ale sama muszę teraz podjąć decyzję. I podejmę. Popatrzyłam się na szafkę wiszącą nad umywalką.
-Podjęłam decyzję.. –powiedziałam sama do siebie.
Zamknęłam łazienkę na klucz. Podeszłam do szafki i niepewnym ruchem wyjęłam z niej żyletkę. Wyjęłam ją z opakowania. Popatrzyłam na swój nadgarstek, a potem na swoje odbicie w lustrze. Dlaczego tylko mi przytrafiają się takie rzeczy? Co ja komuś zrobiłam, że życie się teraz na mnie odgrywa? Tego nie wiem. Nagle, przede mną pojawił się.. mój tata..
-Tata? –zapytałam zdziwiona.
-Tak Kim to ja i..I po co Ci to?
-Chcę iść tam, gdzie Ty, mama, Tristan i Suzy.
-Dlaczego? Kim, dlaczego?
-Bo to już nie ma sensu. Po co mam żyć? Dla kogo?
-Dla Twoich przyjaciół, Jacka..
-A co, jeśli on tylko się mną bawi?
-Skąd takie przekonanie? Trochę już chodzicie –tata się uśmiechnął.
-Tak. Ale ja nie mam pewności, czy się zmienił. Zrywaliśmy już pięć razy. Ja nie chce być raniona, tato.
-Kim.. Córeczko, uwierz mi, że z Jackiem będziesz szczęśliwa. Wierzysz mi?
-Jesteś moim tatą, a ojcowie zawsze mają rację –uśmiechnęłam się.
-Kim, obiecaj mi, że nie zrobisz żadnej głupoty. Obiecujesz?
-Eh.. Tak.. Chyba tak..
-Kim?
-Obiecuje, obiecuje! –zaśmiałam się i tata zaczął znikać.
-Pa, pa Kim! –pożegnał się.
-Ale tato. Muszę Cię o coś zapytać!
-Wybacz Kim, ale skończyły mi się minuty. Pokarzę Ci się w snach. W tedy pogadamy. Pa!
-Cześć. Kocham Cię tato..
Zaczęłam płakać. Może faktycznie mam dla kogo żyć(?) Tego nie wiem. I o jakie minuty tacie chodziło? Nieważne. Ale ja podjęłam decyzję. Przysunęłam żyletkę do nadgarstka i..
Cześć! Jak tam u Was..? U mnie szaro, buro, popielato.
Rozdział jak dla mnie smutny i dla tego drętwy.
A teraz słuchajcie:
Jeżeli pod tym rozdziałem nie będzie minimum 4 komentarzy(każdy od innej osoby) to na tym rozdziale kończę bloga. Chcę po prostu wiedzieć, ze piszę dla kogoś, a nie dla powietrza.
Z góry dziękuję.
PS. Komentarze mogą dodawać także Anonimki i proszę by to robiły.
Na drugim blogu, nadal dodaje posty. Nie zawiesiłam go i proszę o komentarze również tam.
Kocham Was!
Julia Howard ^.^
Cudowny rozdział
OdpowiedzUsuńNie spodziewałam się tego wypadku !!
Czekam na next!♥
Rozdział jak zwykle boooskii *.*
OdpowiedzUsuńJuż czekam na następny ; ]
Domi ;*
Jest świetny!!
OdpowiedzUsuńI nie ględź o jakimś zawieszeniu!!!
Widzisz już są 3 komcie<3333
Kocham i czekam na next^^^
Jak zwykle zapomniałam o pytaniu -,-''
UsuńUlubiony film???
Film..Hmm..
UsuńTytanic,Błękitna Laguna,Zielona Mila
Chyba tylko te.
A kiedy u CB następny rozdział kochana?
Julia Howard ^.^