Przysunęłam żyletkę do nadgarstka i.. Od razu ją odsunęłam. Nie mogłam tego zrobić. Nie mogłam. Choćby dla taty. On mnie o to poprosił, nie mogę go zawieść. No i.. Nie mogłam tego zrobić przyjaciołom i.. Jackowi. Ja go kocham. Nie mogłabym odebrać sobie życia i zostawić go tu. Nie teraz. Nie dziś. Wrzuciłam żyletkę do kosza i otworzyłam drzwi do łazienki.
Weszłam do pokoju. Zobaczyłam, że Jack śpi na fotelu. I jak ja mogłam zostawić mojego słodziaka samego? Do końca..w pewnym sensie życia, byłabym dręczona przez wyrzuty sumienia. Usiadłam na łóżku. Popatrzyłam się na Jacka, a potem mój wzrok, skierował się w stronę lustra. Zobaczyłam w nim Kim. Ale nie tą złą. Jakąś inną.
-A Ty, jaka Kim jesteś? –zapytałam bez większych emocji.
-Ja..? A ja. Ja jestem Kim. Po prostu Kim. Jestem..jakby..Twoją duszą –powiedziało moje odbicie.
-Jak to? Wszystkie ‘Kim’ to moje dusze. Tylko mają poszczególne cechy charakteru –zdziwiłam się.
-No tak. Ale ja jestem ‘Kim’, którą Ty jesteś teraz –wyjaśniła ‘Kim’.
-Aha.. Czemu się pojawiłaś? Co przeskrobałam? O czymś znowu nie wiem? –wypytywałam moje odbicie z dziwną miną.
-Nie, nie. Wszystko gra. Jestem tu, żeby Ci pogratulować. Stawiłaś czoło pokusie i wygrałaś. Wiesz, że są osoby, na których Ci zależy. I, że są takie osoby, którym na Tobie zależy. I choćby dla tych kilku osób –musisz żyć.
-Tak.. Teraz to wiem.. Ale gdybym mogła ostatni raz, porozmawiać z mamą..byłabym najszczęśliwszą osobą na świecie. Ale nie mogę.. Rany! Czemu ja do niej nie zadzwoniłam tydzień temu, co?! –karciłam sama siebie.
-To nie Twoja wina. Nie wiedziałaś jak się wszystko potoczy. A! I jeszcze jedno. Chcesz porozmawiać z mamą?
-Najbardziej na świecie! –krzyknęłam wstając z łóżka i na powrót na nim siadając.
Moje odbicie tylko kiwnęło głową na znak zgody. ‘Kim’ zaczęła dziwnie ruszać rękami i za chwilę w lustrze, zamiast niej, pojawiła się moja mama..
-Witaj Kim –powiedziała ciepło i milutko.
-Mama! Mamo..Eh..Ja..Ja.. –nie mogłam się wysłowić.
-Spokojnie Kim –uspokajała mnie mama –Ja wiem, że to wszystko jest dla Ciebie ciężkie. Nie masz rodziców, ale zobaczysz. Wszystko się ułoży. Będziesz miała szczęśliwą przyszłość. A ja, tata, Tristan i Suzy, będziemy nad Toba czuwać. Nic złego Ci się nie przytrafi. Ja wiem, że jest to dla Ciebie ciężkie, ale z czasem się z tym oswoisz. Masz przyjaciół, chłopaka.. To wszystko pomoże Ci przetrwać złe dni..
-Tak wiem –uśmiechnęłam się ciepło –Dam sobie jakoś radę, ale.. Mamo jesteś na mnie zła?
-Kim? Ja? Na Ciebie? Nie. Może i chciałaś popełnić największą głupotę świata, ale jestem Twoją matką. Kocham Cię i wierze, że dasz sobie radę sama. Dasz sobie radę?
-Dam mamo. Ehh.. Nawet nie wiesz jak mi Ciebie brakuje!
-Wiem Kim. Duchy wiedzą wszystko. Ale mam do Ciebie jedną prośbę. Lubisz małe dzieci, nie?
-Tak. A co?
-Bo jednym się zaopiekujesz –powiedziała mama i przede mną pojawiła się..
Jak się podoba? Jest krótki, bo mi się pisać nie chce.
Następny.. Z resztą wiecie jak sprawa wygląda.
Tak na marginesie.
W czwartek pisałam test 5 klas z j. polskiego i..
No cóż.. Nie dokończyłam sprawozdania i najprawdopodobniej, mam źle ogłoszenie.
Ale u nas to chyba nie robią tego na ocenę, więc ‘uff..’
PS. Głosujcie we wczoraj dodanej ankiecie ;>
Na razie!
Julia Howard ^.^
Rozdział jak zawsze fantastyczny!!
OdpowiedzUsuńCzekam na next<33
No nie mogę...
OdpowiedzUsuńJak zwykle rozdział świetnyyy :P
I już chce next bo ucięłaś w takim momencie :D
Domi :D