Rozdział z dedykacją dla Domi;*** Kochana, uwielbiam nasze rozmowy na facebook’u. One motywują mnie do dalszego pisania<33
,,Obudziłam się w jakimś..lesie.. Leżałam na trawie, a głowę opartą miałam na kamieniu porośniętym mchem. Rozejrzałam się dookoła. Nie poznawałam miejsca, w którym się znajdowałam. Postanowiłam, że dowiem się co to za miejsce. Wstałam z ziemi i ruszyłam przed siebie.
Za chwilę wyszłam z lasu, stanęłam na jakimś pagórku, z którego widać było całą..wieś. Czyli wiem już tyle, że znajduje się na wsi. Przeszłam jeszcze parę kroków i weszłam na ulicę. Po wsi jeździły bryczki konne, chodzili zwykli ludzie i kupcy, a także przekupki. Na jakimś słupie wisiało moje zdjęcie, a pod nim był napis:
„Poszukiwana wróżka! Jeśli Król nie dostanie jej do piątku, wybuchnie wojna! Wróżka ma specjalne zdolności takie jak: latanie, czarowanie, czy zmienność koloru tęczówki.”
Ale czemu ja jestem na tym zdjęciu? Że niby ja jestem tą wróżką? To absurd! Chyba byłoby widać, gdybym nią była. Miałabym skrzydła i umiała czarować.. A ja tego nie potrafię. Czyli nie jestem wróżką.
-Nie, nie jestem! –powiedziałam na głos pewnie.
No cóż.. Chyba za bardzo się przeliczyłam.. Za chwilę podbiegła do mnie cała zgraja strażników i zaczęła się przekrzykiwać:
-Łapać ją! To ta wredna wróżka! Już nam nie uciekniesz! Za chwilę się zmieni, bo nadejdzie 24! Wszyscy wiedzą, że wróżki zamieniają się we wróżki o północy!
Zanim zdążyłam się obejrzeć, zostałam zakuta w kajdanki i wsadzona na powóz konny.
-Trzymaj się. Może trochę trzepać! –powiedział woźnica.
-Jakbym miała jak się trzymać, pacanie jeden! –prychnęłam.
Facet tylko się zaśmiał i strzelił konia z bata. Zwierze ruszyło i pojechaliśmy w stronę zamku. Był to gigantyczny zamek, który widać było na odległość kilkudziesięciu metrów. Był cały złoty, a schody i dwór przed zamkiem był wyłożony marmurem.
Dojechaliśmy, a kilku strażników pomogło mi wyjść z powozu i wprowadziło na dwór królewski. Potem weszliśmy do środka zamku i zostałam zaprowadzona na gigantyczną salę tronową. Na jej końcu, na tronie siedział król, a obok królowa. Koło nich stały jeszcze trzy trony. Czyli rodzina królewska ma potomstwo :D
-To ta wróżka?! –ryknął król na cały zamek, a echo rozniosło się z zabójczą szybkością.
-Tak królu. To ona królu –potwierdził jeden z facetów, którzy mnie trzymali.
-Rozkujcie ją i niech tu podejdzie! –król krzyknął tak głośno, że ledwo co nie oguchłam.
Zostałam rozkuta i popchnięta w stronę króla i królowej. Odwróciłam się posyłając strażnikom wkurzone spojrzenie, po czym poszłam dalej. Droga od drzwi do końca Sali tronowej zajęła mi ze 2 minuty, a specjalnie szybko iść mi się nie chciało.
Kiedy już doszłam do króla, stanęłam lekko pochylona na lewą stronę i wpatrywałam się w małżeństwo królewskie. Nic nie mówiłam, nawet nie miałam ochoty nic mówić. Skoro już jestem tą całą wróżką, to przecież nie powiem tego od tak sobie, jakby to było nic.
-Ehm! Ukłoń się.. –szepnęła królowa, która najwidoczniej bała się swojego męża.
-Nie mam najmniejszej ochoty! –zaprzeczyłam na co król, zrobił się czerwony jak burak.
-Pokłoń się przede mną jeśli Ci życie miłe! –wrzasnął i trochę się przestraszyłam.
Jednak nadal nie chciałam wyjść na słabą, więc nie ukłoniłam się przed królem. Niby czemu mam robić coś, wbrew własnej woli?
-Pokłoń się, albo Cię zabiję! –zagroził i w tedy przestraszyłam się nie na żarty.
-Nie! Tato zostaw ją! –krzyknęli trzej chłopacy wchodząc do Sali tronowej.
Czyli już wiem, kto jest synami króla i królowej.
-Chłopcy! Wyjdźcie z tond! –rozkazał król oschłym tonem.
-To sprawy dorosłych –przytaknęła królowa.
-A czy widzisz, żeby ona była dorosła?! -oburzył się rudy – jeden z synów.
-Właśnie!? –przytaknęli dwaj pozostali –bruneci z brązowymi oczami.
-Ugh! Dobrze! Straż! Zabrać ją do lochów, a dopiero potem rozkuć! –król zmiękł.
Straż zakuła mnie w kajdanki i zaprowadziła do lochu. Było tam strasznie ciemno, brudno i generalnie nieprzyjemnie. Jeden ze strażników ściągnął mi kajdanki, a potem wepchnął do lochu. Zatrzasną go i odszedł. Teraz zupełnie straciłam nadzieję na to, że kiedyś z tond wyjdę. Gdy nagle..
Dobra. Dzisiaj dam radę może jeszcze jeden rozdział, ale 5 dopiero jutro. Po prostu nie mam czasu, ani siły pisać tak dużo w ciągu jednego dnia. Jak się ten podoba?
Chcę również nadmienić, ze zabawa w zadawanie mi pytań nadal trwa, wiec pytajcie śmiało!
Rozdział powstał na podstawie kilku ostatnich rozdziałów z tego bloga.
Julia Howard ^.^
Wspaniale..!! CZekam na new..! ;**
OdpowiedzUsuńZ czymś kojarzy mi się ten rozdział...:***
OdpowiedzUsuńWspaniały!
Pisz jeszcze dzisiaj nowego!
Kocham, Olivia Holt <3
Wspaniały rozdział!!!
OdpowiedzUsuńJesteś nieziemska czekam na nexta:))
Jakie masz imie i nazwisko?
Chodzisz do 5 klasy??
Tu masz link do mojego facebook'a,z niego się wszystkiego o mnie dowiesz: https://www.facebook.com/julia.biel.77?ref=tn_tnmn
UsuńA co do tego,do której klasy chodzę,to tak.Do piątej.
Julia Howard ^.^
Dziękuję za dedykację <3 też uwielbiam nasze rozmowy na fb :D i jak zwykle rozdział świetny :D
OdpowiedzUsuńDomi :D
Cudowny!!
OdpowiedzUsuńCzekam na next<33