-Tak! Ale Ty jesteś licealistką.. Idź do Lexi i Piesley.. –Chynie zrzedła mina.
-O nie! Jeśli mam się tu z kimś zaprzyjaźnić, to z Wami! –uśmiechnęłam się do dziewczyn.
***
Nie mogłam uwierzyć, że tak dobrze mi poszło! W sensie mnie i Jackowi. Ta piosenka, to jedna z tych, w których trzeba nabierać dużo powietrza na początku, żeby potem jednym tchem zaśpiewać całą zwrotkę.
-WoW! Nigdy nie śpiewałem tak szybkiej piosenki –powiedziała Jack zmęczonym głosem.
-Nie dziwię się skoro rapowałeś, a nie śpiewałeś –zaśmiałam się.
-Serio? Wiesz, ja w sumie nie czułem co robiłem, bo musiałem panować nad tekstem, którego było od groma.
Wyszliśmy z tej kopuły dźwiękowej. Podeszliśmy do pana Simona i czekaliśmy na jego reakcję. Chwilę trzymał [Clave] buzię szeroko otwartą, ale potem położył nam [mi i Jackowi] ręce na ramionach i krzyknął:
-Nagrywamy dalej! Jesteście stworzeni by być sławni! Zrobię z Was takie gwiazdy, że Beyonce będzie się chować pod stół.
-Hehehe.. –zaśmiałam się –Pana chyba troszeczkę ponosi –stwierdziłam.
-Po prostu chcę Wam zagwarantować przyszłość. Jak będziecie sławni, to Wasza życie będzie boskie! A kiedy będziecie odbierać Oscara, wspomnicie o mnie –rozgadał się Clave.
-Ale póki co, my wspominamy, że też tu jesteśmy! –dopiero teraz dostrzegłam Grace, Julie, Jerry’ego i Miltona siedzących pod ścianą.
Założyliśmy te specjalne słuchawki i stanęliśmy koło mikrofonów. Czekało nas zaśpiewanie jeszcze czterech piosenek. Ale to już nie w duecie tylko w kwartecie. W sensie: ja, Jack, Grace i Julie, z tym, że Jack jeszcze gra na gitarze. Natomiast Milton gra na gitarze, a Jerry na perkusji. Zaczęliśmy śpiewać Had Me @ Hello, potem More Than A Band, Nothing’s Gonna Stop Me Now i Breakthrough.
Akurat dokonaliśmy dobrego wyboru piosenek, bo w Breakthrough i More Then A Band, śpiewa się na trzy głosy. Śpiewając Had Me @ Hello, nie było specjalnych poruszeń, bo ta piosenka jest już znana. Nasze wykonanie piosenki Bridgit Mendler: More Then A Band i Breakthrough było, jak to określił Clave, ‘Wybornie wypornościowe!’. Kiedy śpiewaliśmy Nothing’s Gonna Stop Me Now, Milton pomylił nuty i musieliśmy zaczynać od początku. Dopiero za trzecim razem, wszystko poszło jak należy.
Przesłuchując płytę byliśmy pod nie małym wrażeniem. Ciągle trzymaliśmy buzie otwarte, mieliśmy wytrzeszczone oczy i co chwila tylko szturchaliśmy się i mówiliśmy:’ Ale nam dobrze poszło! Aaa!’. Wszyscy byliśmy bardzo zdziwieni, tym że tak dobrze nam poszło. Wiedziałam, że znamy się na muzyce, ale żeby aż tak(?) Nie sądziłam, że kiedyś będziemy w takiej sytuacji. Słuchaliśmy piosenek z płyt, która miała być wydana jako pierwsza w naszym życiu i ciągle byliśmy chwaleni przez Clave’ a, dawaliśmy koncerty praktycznie codziennie i rozdawaliśmy autografy. Dzieciaki chciały zdjęcia z nami, a dorośli –chwalili nas za nasz ‘oszałamiający talent’ i poczucie muzyki.
-Bo jeśli muzyki się nie czuje, to nie jest ona w nas nic warta –to ciągle powtarzał nam Clave.
Nie wiem po co, skoro zrozumieliśmy za pierwszym razem, ale puszczaliśmy to mimo boku. Wracając do bieżącej chwili. Kończyliśmy przesłuchiwać ostatnią piosenkę.
-Dobra! –zatrzymałam płytę –Albo w mojej krtani siedzi Adele, albo to jest przeróbka.
-Co Ty mówisz Kim?! Wyszło bosko! –Jerry po raz kolejny zrobił z siebie kretyna.
Popatrzyliśmy na niego z dziwnym wyrazem twarzy.
-No co? –nie ogarniał Latynos.
-Jerry? –zaczęła Julie –Czy Ty kiedy kol wiek słyszałeś jakąkolwiek piosenkę Adele?
-Eee..Nie! Ale na pewno okropnie śpiewa! –wypalił Martinez.
Julie wyciągnęła z kieszeni spodni komórkę i puściła piosenkę Rolling In The Deep. Jerry szeroko otworzył buzię ze zdziwienia i powiedział:
-Na przyszłość, mówcie mi, że powinienem pomyśleć zanim coś powiem.
-Jerry –zaczął Jack kładąc Latynosowi rękę na ramieniu –Na to już za późno. Trzeba było mówić wcześniej, to byśmy zawczasu ratowali Twój mózg.
Wszyscy się zaśmialiśmy. Nawet Jerry, chodź nie miał zielonego pojęcia, o co właściwie chodzi –jak to ma w zwyczaju. Clave uciszył nas, bo chyba chciał cos powiedzieć. Generalnie to zależało mi, żeby wiedzieć co powie, bo od tego zależy nasza przyszłość.
-Cicho, cicho już bądźcie! –uciszyliśmy się i zwróciliśmy oczy na Clave’ a –To, co przed chwilą usłyszałem, było..niesamowite! Będziecie gwiazdami szybciej, niż zdążycie się ogarnąć, że nagraliście płytę. Dobra! Postaram się załatwić sprawę z wydaniem płyty jak najszybciej, żebyście mogli być jeszcze na podpisywaniu tych płyt, które zamierzam zorganizować. Kiedy wracacie do domu? –zapytał biorąc głęboki oddech po konkretnym kazaniu.
-W niedziele mamy samolot –powiedziałam.
-Niedziela..Hm.. Mamy środę..Hm.. Dobra! W piątek będzie podpisywanie płyt. Musicie się ubrać najładniej jak możecie i przyjdźcie o 10 do Centrum Handlowego –wymyślił pan Simon.
-Dobra –powiedzieliśmy równocześnie.
Pożegnaliśmy się z Clave’ m i wyszliśmy ze studia nagraniowego. Idąc do hotelu cały czas gadaliśmy. W końcu uwierzyliśmy, że naprawdę możemy być sławni. Cały czas ktoś prosił nas o autograf, zdjęcie, albo zaśpiewanie kawałka jakiejś piosenki. Oczywiście spełnialiśmy każdą prośbę i naturalnie –spóźniliśmy się na obiad.
***
Jest już piątek. No..To nadszedł ten dzień. I kto by pomyślał, że ze zwyczajnych ludzi, staniemy się gwiazdami. Jesteśmy rozpoznawalni nawet w ciemnościach, bo(jak to ujął Rudy) ‘błyszczymy sławą’. Dobra. Jestem gotowa do wyjścia. Mam na sobie fioletową sukienkę do kolan z białą falbanką przepasaną przez środek sukienki(oczywiście jest przyszyta do materiału), czarne sandałki na 10- centymetrowych szpilkach. Na to założyłam białą marynarkę. Jako biżuterię wybrałam: długie, różowe kolczyki z motywem gwiazdek, naszyjnik z wielkim(prawdziwym) diamatem i kilka kolorowych bransoletek. Zrobiłam mocny makijaż. Byłam gotowa! Wyszłam z pokoju i skierowałam się do sypialni Grace. Weszłam bez pukania(nasza paczka ma już taki zwyczaj). Zobaczyłam Quesher siedzącą na łóżku z laptopem na kolanach.
-Grace! Czemu nie ubrana? Za chwilę wychodzimy! –uśmiechnęłam się i usiadłam na łóżku.
-Nigdzie nie idę! –zaprzeczyła Grace.
-Ale czemu? Co Cię ugryzło? –zaśmiałam się.
-Przez ten artykuł –Grace obróciła laptopa w moją stronę.
Zobaczyłam wielgachny nagłówek:’ Zdrada aktorki!’.
-I słuchaj co piszą –Quesher znowu zwróciła urządzenie w swoją stronę –‘ Grace Quesher jest od dawna dziewczyna Jerry’ ego Martineza. Jednak czy ten związek ma szansę dalej przetrawać, skoro piosenkarka zdradza Martineza z innymi? Wczoraj papparazzi zrobili jej zdjęcia, jak wychodziła z kawiarni z Jackiem Andersonem. Natomiast w piątek, była widziana jak przemierzała ulice Tokio(bo mieszkamy w hotelu w Tokio) wraz z Miltonem Krupnickiem. Czy związek Quesher i Martineza rozpadnie się przez słodkiego buntownika? A może dzięki chwale chudego kujona? Jak się do tego odniesie panna Grace..’ –i Grace dalej już nie czytała.
-I dla tego nie masz zamiaru wychodzić z tego pokoju? –spytałam.
-Tak! Kim! Jak spotkam któregoś z chłopaków, to mnie zabija, a jak na ulicy natknę się na fanów, to mi nie dadzą spokoju! –histeryzowała brunetka.
-Grace! Łapiesz paranoje! Chcesz złamać sobie życie przez jakieś głupie brukowce? Chłopcy na pewno się nie obrażą. To Twój chłopak i przyjaciele. Oni by Ci wszystko wybaczyli –uśmiechnęłam się –A dzisiaj jest..
-Jeden z najważniejszych dni naszego życia –dokończyła Grace.
-Właśnie. Nie możesz się załamać przez jeden głupi artykuł.
W końcu zdołałam przekonać Grace, aby poszła na podpisywanie płyt.
Gdy już miałyśmy wychodzić z pokoju, coś..stanęło nam na przeszkodzie.. Przez drzwi przedarło się..
Dodałam dzisiaj chociaż miał być dopiero w piątek. Jak się podoba.
Nowy w piątek.
Julia Howard ^.^
Cudowny!!!
OdpowiedzUsuńCzekam na next<33
Super rozdział!!!!!!!!!!!!
OdpowiedzUsuńCzekam na next!!!!!!!!!!!!!
Dodaj jak najprędzej !!!!!!!!!!!!!!!!!
Cudo, Cudo i jeszcze raz Cudo..!!
OdpowiedzUsuńKocham Ciebie i twojego bloga..!! ♥ ♥ ♥
Rozdział jak zwykle THE BEST to najlepszy blog jaki kiedykolwiek czytałam ;) i z niecierpliwością czekam na next ;)
OdpowiedzUsuńDomi ;3
Boskie <3 Boskie <3 i... Boskie <3Czekam na next <3
OdpowiedzUsuń