czwartek, 2 maja 2013

Rozdział 72(Wygranie bitwy nie oznacza wygrania wojny..)

~Oczami narratora~
W końcu grupa młodych gwiazd wyszła z samolotu i przedzierając się przez tłum fanów, doszła do drzwi wyjściowych. Chcieli oni jak najszybciej opuścić lotnisko. Nic w tym dziwnego, skoro są oblężeni przez fanów jak nie wiadomo kto.
Sława bywa przytłaczająca, a gdy ktoś się na nią decyduje, musi być tego świadomy. Grupa przyjaciół, jakimś cudem, doszła do auta Rudyego i odjechała w stronę dojo. Z tam tond każdy z osobna, na własną rękę, musi wrócić do domu. Graniczy to z cudem, ale jest to cena którą płaci się za swój talent.
~Oczami Kim~
W końcu wróciliśmy do dojo. Bardzo się cieszę. O tak.. Jest coś, co psuje mój dobry humor. Paparazzi i fani. Są jeszcze bardziej upierdliwi niż ci w Tokio. Weszliśmy do dojo, a Rudy zamknął drzwi na klucz.
-I co my teraz zrobimy? –zapytałam siadając na ławce.
-Bo ja to wiem?! –zapytali zirytowani przyjaciele.
Podniosłam ręce w geście obronnym i już nic nie mówiłam. Nikt nic nie mówił. Wszyscy rozsiedli się w dojo (na matach, ławkach i krzesłach) i milczeli. Minęły chyba 2 godziny, a my siedzieliśmy zupełnie cicho. Cud! Nikt nie odezwał się przez 2 godziny!
To zupełnie nie w naszym stylu, ale co zrobić. Sława zmienia człowieka.
-Robimy próbę? –zapytała w końcu Grace.
-Tak. Jasne. Czemu nie? Idziemy po sprzęt –przekrzykiwaliśmy się.
Chłopacy ruszyli do piwnicy po instrumenty i mikrofony, a my –dziewczyny- rozgrzałyśmy głosy. Robiłyśmy takie strasznie dziwne ćwiczenia na gardło i struny głosowe.
10 minut później
Wszystko było już gotowe. Chłopcy nastroili gitary, a my podłączyłyśmy mikrofony. Teraz pozostawała tylko kwestia piosenki. Jak zwykle ten sam problem. Trudno było nam wybrać jedną spośród setek, które znałyśmy. Mogłyśmy również zaśpiewać jakąś nową piosenkę, ale to również oznacza, gruntowne przemyślenia.
-Wybór piosenki –zaczęła Grace –To bardzo ważny eleme..A z resztą! Pierwsze co nam wpadnie do głowy! –krzyknęła brunetka.
-Make It Shine! –powiedzieliśmy równocześnie, po czym zaśmialiśmy się.
Make It Shineto nasza nowa piosenka. Napisaliśmy ją jeszcze w Tokio, ale nie chcieliśmy się zdradzać, więc jej nie śpiewaliśmy. Tak na marginesie –napisaliśmy też jeszcze jedną nową piosenkę. Ale o tym świat dowie się w swoim czasie.
Porozstawialiśmy się po całym dojo: ja, Grace i Julie stanęłyśmy koło mikrofonów, a chłopaki podeszli do instrumentów. Uśmiechnęliśmy się do siebie nawzajem i chłopcy zaczęli grać, a my śpiewać:
Here I am, once again
Feeling lost but now and then
I breath it in to let it go

And you don't know
Where you are now
With what it will come to
If only somebody could hear

When you figure out how
Your lost in the moment you
Disappear

You don't have to be afraid
To put your dream in action
You're never gonna fade
You'll be the main attraction
Not a fantasy
Just remember me
When it turns out right
'Cause you know that if you live in your imagination
Tomorrow you'll be everybody's fascination
In my victory
Just remember me
When I make it shine

Reaching high
Feeling low
I'm holding on but letting go

I like to shine
I'll shine for you

And it's time to show the world how
it's a little bit closer
as long as I'm ready to go

All we have is right now
As long as you feel it inside you know

You don't have to be afraid
To put your dream in action
You're never gonna fade
You'll be the main attraction
Not a fantasy
Just remember me
When it turns out right
'Cause you know that if you live in your imagination
Tomorrow you'll be everybody's fascination
In my victory
Just remember me
When I make it shine


Everyone can tell you how it's all been said and done (ooo whoa)
That harder times will change your mind and make you wanna run
But you want it
And you need it
Like you need to breath the air
If they doubt you
Just believe it
That's enough to get you there

You don't have to be afraid
To put your dream in action
You're never gonna fade
You'll be the main attraction (ooo whoa)
Not a fantasy
Just remember me
When it turns out right (turns out right)
'Cause you know that if you live in your imagination
Tomorrow you'll be everybody's fascination (oooh)
In my victory (oooh)
Just remember me
When I make it shine
Na koniec Jerry, rzucił pałeczkami(bo gra na perkusji) do tyłu tak, że uderzył nimi Miltona, który grał za nim, przez co Krupnick przewrócił się uderzając głową w Julie, która aktualnie stała za nim. Razem z Grace roześmiałyśmy się z tego, a Latynos, jak to ma w zwyczaju, nie zrozumiał z jakiego powodu śmiałyśmy się.
Po chwili jednak odzyskałyśmy powagę. Zaśpiewałyśmy jeszcze jedną piosenkę po czym, złożyliśmy sprzęt, a chłopcy zanieśli go do piwnicy. Usiadłam na ławce i próbowałam złapać oddech, co nie było łatwym zadaniem. Co chwilę spoglądałam na drzwi, do których dobijały się setki fanów i fanek, a gdy śpiewaliśmy, wszyscy darli się w niebogłosy. Chyba naprawdę nas lubią.
3 dni później –Seaford High School
Nareszcie wróciliśmy do szkoły. Jednak życie gwiazd nie jest takie proste jak nam się na początku wydawało. Do Jacka i Jerryego co chwila tulą się dziewczyny, a wczoraj, to dwie zemdlały jak byliśmy w parku. Ale jest jedno pocieszenie –chłopacy są wierni i nie zwracają zbytniej uwagi na fanki.
Po za tym ja z Grace i Julie mamy  tego niezły fun. Fajnie jest patrzeć jak twój chłopak jest mimo woli całowany, przytulany i głaskany. Po jednym wypadzie na pizze, chłopcy wracają cali umazani różnokolorową szminką. I to w cale nie nasza wina.
Ale wracając. Próbuję się dostać do szafki już jakieś 10 minut i coś mi nie idzie. Cała grupa dziewczyn piszczy żebym coś zaśpiewała. Mam wybór? Muszę spełnić ich prośbę inaczej będę spóźniona na lekcje. A lekcje to w sumie pół biedy. Nie dostanę się do szafki, a tam mam komórkę i iPada a to cenne.
Zaśpiewałam kawałek piosenki, po czym rozkazałam, aby dziewczyny odsunęły się od mojej szafki. Jack, Jerry i Grace stali w tym czasie na schodach i chichrali się jak głupi do sera. Dziwne jest to, że raz mnie napastuje tłum fanów, raz Grace, innym razem Jacka, kiedy indziej Jerryego, a jeszcze kiedy indziej Miltona czy Julie.
Jakby nie mogli tego robić na raz. Albo jeszcze lepiej –w ogóle. Dziewczyny utorowały mi przejście i mogłam dostać się do szafki. Otworzyłam ja i wyjęłam komórkę, oraz długopis. Dziś piszemy maturę i chcę wypaść jak najlepiej.
W ogóle specjalnie ładnie się ubrałam. Zamknęłam szafkę i w tedy stało się coś, czego się nie spodziewałam. Na środek szkoły weszła Suzanne krzycząc:
-Uwaga, uwaga! Cicho! Suzanne przemawia –podeszła do mnie –Hej Kim. Słuchaj. Dasz mi autograf, a ja dam Ci spokój.
-A jak Ci nie dam autografu to co? –zapytałam śmiało.
-To nie oddam Ci chłopaka –oznajmiła z chytrym uśmieszkiem.
-Jakbym Cię miała o to prosić. Jack, to nie jest Twoja własność. Nie możesz sobie nim sterować. Po za tym, mogłabyś już sobie odpuścić. I tak przegrałaś –uśmiechnęłam się, a na korytarzu zapanowała grobowa cisza.
-Kim –zaczęła milutkoSuzy –Ty wygrałaś bitwę. Wygranie bitwy nie oznacza wygrania wojny. A tą rzeczoną wojnę, wygram JA –powiedziała brunetka, nakładając akcent na ostatnie słowo.
-Jak niby zamierzasz to zrobić? –teraz do rozmowy wtrącił się Jack schodząc po schodach. Podszedł do mnie i objął mnie w talii.
-Jak to jak Jackie? –zaszczebiotała Suzanne –Nie dam jej mi Ciebie odebrać. Tak to.
-No to za bardzo się przeliczyłaś Suzy –i Grace się wtrąciła –Zaraz po maturze, lecimy do Londynu. Jutro grany koncert w Seaford, dla szkoły, a potem wyjeżdżamy.
-Coo..!? –pisnęła Suzy –I Ty mi Jackie o niczym nie mówisz? Muszę się spakować przecież!
-A na jakiej podstawie ja mam Ci coś mówić? –zapytał zdziwiony Jack.
-Tego, że przecież jestem Twoją dziew.. –nie dokończyła bo przerwała jej cała szkoła na czele z nami.
-Nie jesteś jego dziewczyną!!! –krzyknęliśmy wszyscy i zadzwonił dzwonek.
Suzanne odbiegła z płaczem. Chyba w końcu przyjęła prawdę. No, cała szkoła jej coś uświadomiła.
-Dzięki Wam, kochani. Co ja bym bez Was zrobiła? –uśmiechnęłam się.
Zabraliśmy się w kółko i przytuliliśmy się, a cała szkoła rozeszła się do klas. Kiedy się od siebie odczepiliśmy, pocałowałam Jacka w sta, a Jerryego w policzek. Spytacie czemu pocałowałam Jerryego? Bo to mój najlepszy przyjaciel, a ja nic do niego nie czuję. Po za przyjaźnią. Jack o tym wie, wiec nie piekli się o jednego całusa.
Teraz dopiero zorientowaliśmy się, ze jest już grubo po dzwonku na lekcje. A dziś matura! Szybko pobiegliśmy do Sali, w której przyszło nam pisać test. Przeprosiliśmy grzecznie za spóźnienie. A, jako ze jesteśmy gwiazdami, uszło nam to na sucho.
Usiedliśmy do ławek i otrzymaliśmy testy. Nie wyglądało to aż tak przerażająco, jak mi się wydawało. Test był nawet łatwy. Jedynie nieliczne pytania otwarte, sprawiały mi problem.
Popołudnie –Park w Seaford
Tak jak mówiłam. Matura nie była aż taka trudna. Nawet Jerry sobie z nią poradził bez problemów. Bez większych problemów. A postawa Miltona mnie rozwaliła. Po maturze podszedł do nauczyciela i pogratulował mu, napisania świetnego testu. W sumie jeszcze lepszy był Jerry, który zapytał matematyczkę, czy chce jego autograf. O dziwo zgodziła się.
Ale zdecydowanie najlepszy, był nauczyciel angielskiego. Kiedy wychodziliśmy z Sali, padł przed nami na kolana i prosił o autograf dla córki. Śmialiśmy się z tego, ale daliśmy autografy.
-Wiecie co? –zaczęła Julie –Mamy ciekawe życie. Ze zwykłych uczniów staliśmy się międzynarodowymi gwiazdami, a nasi nauczycie proszą nas o autograf. Sądzę, że zdobyliśmy szczyty.
-No pewnie –przytaknęłam przytulając się do Jacka lezącego na ławce –Trochę nas to kosztowało, ale udało się. A ja, szczerze powiedziawszy, zawsze myślałam, że zostanę księgową –przyznałam.
-Księgową? Czemu akurat księgową? –zadziwił się Jerry.
-Sama nie wiem –przyznałam zgodnie z prawdą –Jakoś czułam, że to jest moja droga życiowa. Cóż. Myliłam się.
-I to jeszcze jak! –zaśmiała się Grace –Twoja droga to muzyka. Ona jest w Tobie i Ty to wiesz.
-Nie Grace. Muzyka jest w nas. I tak nazwiemy zespół –uśmiechnęłam się.
-Zespół?! –Jack ożywił się –Jaki znowu zespół?
-No gramy, śpiewamy, tańczymy razem. Musimy mieć zespół no i nazwę –wyjaśniłam.
-Dobra. To zakładamy zespół –zgodził się Milton.
-Tak. Od dziś jesteśmy Music Is In Us-zaśmiałam się.
Wszyscy uśmiechnęliśmy się. Postanowiliśmy wrócić do domu. Wspominałam, ze wszyscy mieszkamy razem? Nie? To mieszkamy razem. W moim domu. Jutro dajemy koncert i wyjeżdżamy do Londynu. Tak nasza kariera nabierze tempa. Będziemy jeszcze sławniejsi, niż byśmy mogli sobie to wyobrazić.
~Z pamiętnika Kim Crowford~
31.05.2013 –piątek
Jestem przeszczęśliwa z dwóch powodów. Po pierwsze: W Seaford całą maturę zdaje się w jeden dzień, bo taki jest przepis, więc mam pół stresu z głowy. Myślę, ze dobrze mi to wyszło. Teraz tylko druga połowa stresu –jak napisałam tą maturę. Ale tego dowiem się przez e-mail, bo wyjeżdżamy z Seaford na.. Zawsze.. Ale cóż. A teraz drugi powód do radości. Mamy już z Grace i Julie po 19 lat. Tak samo Milton(Eddie wyjechał do Europy na stałe –płaczmy wszyscy xD), a Jack i Jerry mają po 20 lat. Czyli w świetle prawa jesteśmy już dorośli. No, i w związku z tym prawem, mamy jakieś przywileje, nie? No. I jeden z tych przywileji uszczęśliwił mnie najbardziej na świecie. Uwaga, uwaga.. JACK MI SIĘ OŚWIADCZYŁ!!! Jestem teraz chyba najszczęśliwszą dziewczyną w całym Seaford! Ślub weźmiemy w Londynie. Przyjedzie na niego Rudy, Bobby i rodzice Jacka. Moich już niestety nie ma, więc do ołtarza zaprowadzi mnie Rudy. Hihi! Jestem mega happy
Kim Crowford <3
***
Kochani. Jeszcze nie skończyłam opowiadania, więc nie rońcie łez. Skończę go dopiero jutro. Wiem, wiem.. Taki moment i mógłby być koniec, ale ja go jeszcze nie chce.
Mam pomysł na ostatni rozdział i jutro go zrealizuje.
Teraz tak:
Wyrazy pogrubione i pokolorowane na inny niż biały kolor to linki. Tak na przyszłość.
To do jutra<333 !
Julia Howard

4 komentarze:

  1. ŚWIETNIE !!! boskie po prostu boskie <3 już chcę następnyy !:D
    Domi <3

    OdpowiedzUsuń
  2. A zaczniesz na tym blogu drugie opowiadanie?
    Proszę...Proszę...Błagam!
    Ja Cię ubóstwiam kochana!
    Ale napisz na tym drugie opowiadanie!
    Rozdział jest mega *.*
    Rudy zaprowadzi Kim do ołtarza! Hihihihi <333
    Kocham Olivia Holt :***

    OdpowiedzUsuń
  3. Rozdział wspaniały!!
    Jak zakończysz tą historię to napisz nowe opowiadanie proszę;))
    Czekam niecierpliwie na next<33

    OdpowiedzUsuń
  4. Boże! Jaki świetny! A już myślałam że to koniec! Myślę że ta nowa historia będzie równie fajna a może nawet lepsza! Po prostu cię ubóstwiam! No i postarałaś się na taki długi!

    OdpowiedzUsuń